Systemy polityczne

Właściwości głównych typów i wariantów współczesnych systemów politycznych

Citation
, XML
Autorzy

Abstract


Mianem systemów politycznych określa się całokształt zorganizowanych struktur – instytucji i organizacji – oraz właściwych im reguł i metod służących przezwyciężaniu sprzeczności i uzgadnianiu zachowań współzależnych społeczności lokalnych, państwowych i międzynarodowych.
Właściwe im różnice są podstawą zaliczania systemów do kategorii demokratycznych bądź monokratycznych oraz definiowania szczególnych właściwości poszczególnych ich wariantów.


SPIS TREŚCI:

Definicja

Demokratyczne systemy polityczne

>> demokracje elitarne

>> demokracje pełne

>> demokracje wadliwe

>> demokracje fasadowe

Monokratyczne systemy polityczne 

>> systemy paternalistyczne

>> systemy teokratyczne

>> systemy autorytarne

>> systemy totalitarne

 Definicja

   Pojęcie systemu politycznego jest współcześnie podstawową definicją całokształtu struktury społecznej, w ramach której toczy się życie polityczne. Jest – równolegle z systemem gospodarczym i kulturowym – jednym głównych elementów systemu społecznego, którego funkcjonalność jest warunkiem koniecznym istnienia i rozwoju społeczeństw od czasu wyjścia ze stadium zbieracko–łowieckiego.

    Mianem tym określa się całokształt zorganizowanych struktur – instytucji  i organizacji – oraz  właściwych im reguł i metod służących przezwyciężaniu sprzeczności i uzgadnianiu zachowań współzależnych społeczności lokalnych, państwowych i międzynarodowych.  Zarówno norm i instytucji państwowych, jak i innych struktur, zasad i metod samoorganizacji politycznej  społeczeństw, stanowiących łącznie system polityczny.

   Systemową metodę zastosowano pierwotnie do badania obiektów przyrodniczych. Wedle takiego podejścia badawczego „wszystkie organizmy – od najmniejszej bakterii począwszy, a na roślinach, zwierzętach i ludziach skończywszy – są zintegrowanymi całościami, a więc systemami żywymi. Są nimi komórki, jak również tkanki i organy ciała, przy czym najbardziej złożonym systemem jest ludzki mózg. Systemy nie ograniczają się jednak do pojedynczych organizmów i ich części. Podobne aspekty całościowości znajdujemy w systemach społecznych – takich jak mrowisko, ul pszczeli czy ludzka rodzina oraz w systemach ekologicznych, w których skład wchodzi szereg najróżniejszych organizmów oraz materia nieożywiona, pozostająca we wzajemnym współoddziaływaniu” [Capra: 365]. Najbardziej wyrazistym tego przykładem są żywe organizmy, które dzięki systemowej metodzie postrzegane są współcześnie jako systemy złożone z wielu podsystemów. Systemem jest zatem np. każdy żywy organizm i systemami są również składające się nań podsystemy: np. system trawienny, system krwionośny, system nerwowy. Podobnie systemową strukturę mają liczne produkty ludzkiej wytwórczości – bardziej złożone niż młot czy cep – np. telefon, lodówka, komputer, samochód, statek kosmiczny, a i internet, zautomatyzowane narzędzia i linie produkcyjne oraz wiele innych przyrządów pomocnych współcześnie w ludzkiej egzystencji. Tym różnią się od systemów przyrodniczych i społecznych, że są niezdolne do samoczynnego, bez ludzkiej ingerencji, adaptowania się do zmiennych warunków. Tak samo postrzegana i badana jako system może być każda społeczność, zorganizowana funkcjonalnie w sposób stwarzający warunki konieczne do koegzystencji i współdziałania dużych, zróżnicowanych wielorako grup dzięki adekwatnemu funkcjonowaniu wielu podsystemów, z których główne to system gospodarczy, system polityczny i system kulturowy. Te zaś z kolei funkcjonują mniej lub bardziej sprawnie w zależności od jakości działania swoich podsystemów – w przypadku systemu politycznego takich jak system państwowy, system partyjny, system wyborczy, system samorządowy, system administracji publicznej, system bezpieczeństwa wewnętrznego i obrony itp. Wnikliwe poznanie prawidłowości ich funkcjonowania ułatwia systemowa metoda badawcza, ujawniająca tę prostą, aczkolwiek skrytą dla potocznego oglądu prawdę, że polityczna sfera w istocie „działa tak samo jak system biologiczny” [Roskin i in.: 39]. I podobnie jak ten i inne systemy może być poznawalna i przewidywalna.

   Mianem systemów określa się te fenomeny przyrodnicze, społeczne i techniczne, które:

   -  odróżniają się od otoczenia za pośrednictwem uchwytnej granicy, tworząc zbiór rozróżnialnych elementów powiązanych ze sobą różnorodnymi zależnościami;

    -  są otwarte na oddziaływania płynące z otoczenia poprzez wejścia i zdolne do oddziaływania na otoczenie poprzez wyjścia;

    - są zdolne do adaptowania się do zmiennych warunków, co umożliwia ich względną trwałość.

System zatem to każda względnie trwała, wyróżniająca się od otoczenia całość, funkcjonująca według właściwych jej prawidłowości, będąca zarazem zespołem podsystemów stanowiących jej części składowe oraz podsystemem hierarchicznie szerszych systemów.

Ewidentna przydatność tego sposobu postrzegania rzeczywistości do badania także innych niż przyrodnicze zjawisk sprawiła, że metoda ta upowszechniła się we wszystkich dyscyplinach naukowych – z politologią włącznie. Współcześnie dominuje przekonanie, że większość obiektów może być zbadana adekwatnie tylko jako systemy. W rezultacie ten sposób rozpoznawania tego co wspólne i najistotniejsze dla badanego zjawiska jest stosowany zarówno w odniesieniu do zjawisk przyrody – tak martwej, jak ożywionej, jak i do całokształtu stosunków społecznych, a zatem i do analizowanych tu zjawisk politycznych.

   Pojęcie systemu politycznego upowszechniło się niedawno – dopiero w drugiej połowie XX w. Uprzednio dla określania tej sfery życia społecznego posługiwano się takimi pojęciami jak państwo, ustrój państwowy czy polityczny, reżim polityczny, co sprawiało, że badania tej materii koncentrowały się niemal wyłącznie na aspektach prawno-instytucjonalnych. Pojęcia te są stosowane nadal i użyteczne do statycznego („fotograficznego”) definiowania badanych fenomenów. Okazują się jednak niedostatecznym narzędziem dla wnikliwszego zbadania właściwości politycznej sfery życia społecznego. „Walor poznawczy określenia «reżim», jak i bliskiego mu znaczeniowo pojęcia «ustrój polityczny» ogranicza bowiem koncentracja na analizie struktur państwa, organizacji i metodzie działań państwa wyznaczonych przez normy prawne. Tymczasem z praktyki wiadomo, że formalna organizacja państwa – jego kształt prawno-instytucjonalny – nie przesądza o treści życia politycznego. Tworzy jedynie generalne ramy dla układu złożonego z relacji, w których władza państwowa (jej aparat i instytucje) jest tylko jedną ze stron. Na funkcjonowanie państwa, na jego charakter demokratyczny lub nie, oddziałują żywiołowe procesy społeczne. Wyrażają się one w działaniu innych niż państwowe podmiotów polityki: ruchów społecznych, partii i innych organizacji politycznych, religijnych, zawodowych, a także organizacji nieformalnych (grup nacisku). Ich znaczenie, aktywność i formy działania pozostają w związku z charakterem konfliktów, jakie istnieją między interesami (dążeniami) różnych grup społecznych, które to interesy artykułują i reprezentują wobec władz państwa poszczególne podmioty polityki” [Szczegóła: 17–18].

W przezwyciężeniu tych niedostatków niezastąpiona okazuje się systemowa metoda badawcza. Sedno postępu w poznawaniu zjawisk politycznych, osiąganego dzięki metodzie systemowej, polega na tym, że „zwraca główną uwagę na działanie i zachowania wszelkiego rodzaju grup społecznych, których członkowie kształtują określone stosunki polityczne poprzez spełniane role społeczne i aktywność w życiu publicznym” [Markiewicz: 27]. Stwarzając dzięki temu możliwości dynamicznego („filmowego”) prezentowania natury i sposobów funkcjonowania badanych struktur i procesów politycznych. Umożliwia to wnikliwsze rozpoznanie funkcji polityki w życiu społecznym, pełnej konfiguracji sił społecznych uczestniczących w realizacji zadań politycznych, celów i sposobów ich instytucjonalnego zorganizowania, oprogramowania przez ideologie, doktryny i normy prawne oraz metod działania.

   Powszechność posługiwania się przez współczesną politologię pojęciem systemu politycznego nie idzie w parze ze zgodnością definiowania jego istoty. Nie wdając się w przekraczające zadania tego wykładu porównawcze analizy różnych definicji, poprzestajemy tu na dwóch konstatacjach.

  Pierwszej, iż „niezależnie od różnic w definiowaniu i klasyfikowaniu systemu politycznego, większość autorów jest zgodna co do kilku kwestii. Należy do nich założenie, że system polityczny jest strukturą złożoną, spełnia szereg funkcji, nadaje życiu politycznemu zorganizowany wyraz i obejmuje wszystkie zachowania (role) związane z władzą (dystrybucją dóbr). Jego składnikami są formalne i nieformalne instytucje polityczne oraz specyficzne zachowania wiążące się z kreacją ośrodków władzy publicznej, podejmowaniem przez nie wiążących decyzji oraz egzekwowaniem odpowiedzialności rządzących. Tak rozumiane pojęcie systemu politycznego jest szersze zarówno w stosunku do terminów «państwo», «ustrój polityczny» oraz «reżim polityczny»” [Antoszewski: 399].

  I drugiej, że najistotniejsze z tych różnic stanowią odzwierciedlenie obiektywnego zróżnicowania dwu głównych typów systemów politycznych: demokratycznego i monokratycznego. Różnice w definiowaniu wynikają bądź z niedostatku rozpoznania jakościowej odmienności systemów właściwych społecznościom rządzącym się demokratycznie od systemów zasadzających się na monokratycznym rządzeniu podległym społeczeństwem, lub z charakteru orientacji definiujących to zjawisko politologów: socjocentrycznego bądź kratocentrycznego [Politologia  - a knol by Mariusz Gulczyński].

  Ranga odmienności między demokratycznymi i monokratycznymi systemami nakłada konieczność oddzielnej prezentacji właściwości tych typów oraz ich różnych wariantów.

    Demokratyczne systemy polityczne

   Demokratyczny typ systemu politycznego to – najkrócej – taki, w którym obywatele na równych prawach sprawują władzę we własnym imieniu, wykorzystując w tym celu instytucje i pro­cedury demokracji przedstawicielskiej i/lub bezpośredniej” [Kuciński: 25]. Do tej kategorii zalicza się systemy polityczne respektujące realnie powszechne upodmiotowienie polityczne obywateli, pluralizm partyjny umożliwiający alternację władzy w drodze powtarzalnych wyborów i jej kontrolowanie przez opozycję oraz podział i wzajemne równoważenie władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej.

   Demokratyczne systemy są konfiguracją wielu elementów, z których główne to:

  • społeczność, składająca się ze współzależnych grup o interesach zbieżnych i sprzecznych, której egzystencja uzależniona jest od funkcjonalnej kompozycji systemów ekonomicznego, politycznego i kulturowego,
  • organizacje artykułujące i zabiegające o interesy tych grup przez zdobywanie i sprawowanie władzy państwowej bądź wywieranie na nią wpływu za pomocą perswazji, manipulacji, negocjacji i kompromisu,
  • organy władzy państwowej, zobligowane do kształtowania i ochrony ładu przed zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi, uprawnione do ukierunkowywania zachowań zarówno bezprzemocowymi metodami, jak i środkami  przymusu oraz przemocy,
  • instytucje terytorialnej władzy samorządowej, których autonomia jest istotnym wyróżnikiem współczesnych demokratycznych systemów,
  • formalne i zwyczajowe normy regulujące wzajemne relacje i funkcjonowanie wszystkich części składowych systemu,
  • ideologie i strategie polityczne, stanowiące oprogramowanie ukierunkowujące działalność systemów państwowych i partyjnych,
  • instytucje i organizacje międzynarodowe do których są afiliowane państwa i partie polityczne, których rola wzrasta w warunkach integracji kontynentalnych i globalizacji.

   Podstawy wzorzec demokratycznego typu politycznej samoorganizacji społeczeństwa stworzyli w starożytności Grecy, którzy byli głównie rzemieślnikami, kupcami i mieszkańcami miast. Dobra stanowiące podstawę ich egzystencji miały charakter ruchomy – mogli się z nimi przenosić, gdy im stosunki w danej miejscowości nie od­powiadały. „Dlatego Grecy zbudowali swoje społeczeństwo wokół miasta–państwa […]. W mieście–państwie organizacja społeczna nie ma charakteru autokratycznego, ponie­waż w tej samej klasie mieszkańców miasta nie ma moralnych powodów, by jeden człowiek był ważniejszy bądź wyżej postawiony od drugiego” [Youlan: 30]. W tego typu warunkach tak w przeszłości, jak i współcześnie największe wpływy zyskują ci, „którzy pragną mieć pewien wpływ na postępowanie innych, ale przede wszystkim chcą mieć szansę wyboru wariantów własnego postępowania; w zależności od dokonywanych wyborów odnosić korzyści albo ponosić konsekwencje” [Mleczko: 7]. Potwierdzeniem tej reguły jest fakt, iż demokratyczny typ systemu politycznego okazuje się najbardziej adekwatny w społecznościach o silnych tradycjach mieszczańskich, z liczną i najbardziej wpływową klasą średnią.

   Demokratyczny typ systemów politycznych był do niedawna dwojako ograniczony:

  • Liczbą uprawnionych do partycypacji we współrządzeniu przesądzającą o elitarnym charakterze demokracji. Prawo do współrządzenia było od starożytności po pierwsze dekady XX wieku przywilejem tylko mężczyzn. Dodatkowo było obwarowane różnego typu kryteriami: stanowymi – przynależnością do stanu wolnych w czasach niewolnictwa bądź szlachty w feudalizmie; następnie, w czasach wczesnego kapitalizmu, klasowymi – dysponowaniem odpowiednim poziomem majętności oraz rasowymi – przynależnością do białej rasy, co było do niedawna regułą w USA i RPA.
  •  Liczbą tego typu państw: w starożytności trwalej i pełniej demokratyczne były tylko Ateny i Republika Rzymska, w czasach feudalizmu Republiki Wenecka i Florencka, Konfederacja Szwajcarska i szlachecka Rzeczpospolita w Polsce, we wczesnym kapitalizmie Wielka Brytania i Stany Zjednoczone AP – niewiele było społeczeństw zorganizowanych wedle ówczesnych, istotnie okrojonych reguł demokratycznych.

   Przezwyciężanie tych ograniczeń dokonuje się z rosnącym przyspieszeniem od niedawna. Zapoczątkowane zostało przez klęski monarchicznych imperiów w I wojnie światowej, następnie zaś procesów dekolonizacji i desowietyzacji w drugiej połowie XX wieku. Rezultatem tych procesów były globowe przemiany określane mianem „trzeciej fali demokratyzacji” [Huntington: 35]. Zarówno rozpad kapitalistycznych imperiów kolonialnych w połowie ubiegłego wieku, jak i rozpad radzieckiego imperium w końcu tegoż wieku, skutkowały wzrostem liczebności suwerennych państw, z których znaczna – ale nie przeważająca liczebnie część – zaadaptowała w różnej mierze ustrój demokratyczny. Skalę zmian spowodowanych przez te procesy obrazuje fakt, że o ile w 1900 r. było zaledwie 6 państw demokratycznych na 48 istniejących, to w 1920 r. ich liczba wzrosła do 15 na 51, a w 1990 r. już 65 na 192 [Dahl: 14]. W 2007 roku liczbę żyjących w państwach o wielopartyjnej demokracji szacowano już na ponad połowę ludzkości. 

  Główną determinantą upowszechnienia demokracji jest to, iż ten typ systemu politycznego okazuje się wysoce efektywny pod wieloma względami:

  • dynamizowania rozwoju gospodarczego umożliwianego przez swobodę przedsiębiorczości i spokój społeczny;
  • wyzwalania społeczeństw skutecznie stosujących reguły demokratyczno–rynkowe od niedostatków i upowszechnianie dostatków;
  • upowszechniania wolności i równości – gwarantowania praw człowieka i obywatela;
  • preferowania kompromisu w przezwyciężaniu sprzeczności – minimalizowania przemocy w stosunkach wewnątrzpaństwowych i międzypaństwowych (od 1900 r. państwa demokratyczne nie prowadziły ze sobą wojen);
  • zdolności elastycznego dostosowywania się do zmiennych warunków dzięki:

    >> otwartości na krytykę systemu i jego komponentów, wynikającej implicite z wolności słowa. W odróżnieniu od autokratycznych systemów, z reguły samochwalczych i niedopuszczających krytycznej refleksji, zwolennicy demokracji rynkowych uważają, iż jest to system najmniej zły spośród odkrytych przez człowieka, czego przekornym dowodem jest często cytowane powiedzenie Churchilla w Izbie Gmin w 1947 roku, iż „demokracja to najgorsza forma rządów, jeśli nie liczyć innych form, jakie stosowano od czasu do czasu”;

     >> zmianom personalnym piastunów władzy państwowej w drodze wyborów oraz wypieraniu przez rynek niesprawnych kierowników aktywności gospodarczej przez sprawniejszych;

     >> modyfikowaniu za pomocą pokojowych, legalnych reform instytucji i procedur stosownie do nowych potrzeb.

   Te bezsporne walory demokracji powodują popularność objawiającą się nie tylko pozytywnie – we wdrażaniu reguł tego stroju, ale i negatywnie – przyznawaniu się doń reżimów drastycznie odmiennych, czego najjaskrawszym dowodem totalitarna Koreańska Republika Ludowo–Demokratyczna. Stąd konieczność orientowania się nie wedle cech formalnych, lecz realnych przy rozpoznawaniu przynależności konkretnych państw do demokratycznego typu.

   Wedle współczesnych kryteriów za systemy stricte demokratyczne uznawane być mogą tylko te, których ustrój opiera się  formalnie i realnie na:

  • dostępności sfery polityki dla wszystkich – możności wybierania na stanowiska publiczne i swobodzie dostępu do tych stanowisk, czyli upodmiotowieniu ogółu obywateli, bez ograniczeń ze względów klasowych, rasowych, majątkowych, religijnych, czy jakichkolwiek innych (poza wyrokiem sądowym pozbawiającym praw publicznych);
  • suwerenności narodu (ludu) – oznaczającej, że władza zwierzchnia, niezbywalna i niepodzielna, należy do zbiorowości społecznej żyjącej w granicach państwa;
  • zasadzie reprezentacji – utożsamionej z delegowaniem uprawnień władczych na przedstawicieli obieralnych przez naród w wyborach powszechnych i działających pod jego kontrolą;
  • uznaniu wyborów za główne źródło legitymacji władzy (prawomocności jej działania) i konieczności cyklicznego potwierdzania legitymacji władzy w wyborach powszechnych;
  • możności zrzeszania się w partie polityczne i wyboru między alternatywnymi ofertami piastunów władzy państwowej;
  • odpowiedzialności rządzących przed rządzonymi – tworzeniu wyspecjalizowanych instytucji kontroli władzy mających w założeniu zapobiegać jej nadużyciom;
  • podziale władz – wyrażającym ideę ograniczania rządu poprzez wzajemne kontrolowanie się ośrodków władzy oraz przez działalność zorganizowanej opozycji politycznej;
  • wolności przekonań i wypowiedzi;
  • instytucjonalnej ochronie praw obywatelskich – wyrażającej się w stwarzaniu formalnych zabezpieczeń obywateli przed nadmierną i nieuzasadnioną ingerencją władzy w ich sprawy prywatne oraz
  • prawie własności prywatnej i swobodzie przedsiębiorczości wedle reguł gospodarki rynkowej.

    Pierwszoplanową zasadą demokratycznych systemów jest zwierzchnia władza narodu. Różnica w tej materii z autorytarnymi systemami zasadza się na formalnym i realnym upodmiotowieniu wszystkich obywateli. Władze autorytarne traktują z reguły społeczeństwo jako „defektywne”, czyli politycznie niedostatecznie dojrzałe „by zaspokoić w pełni wymagania własnej natury”, uzasadniając tym podporządkowanie go władzy zwierzchniej [Simon: 11]. Demokracje zasadzają się na traktowaniu pełnoletnich obywateli nie jako poddanych, lecz obywateli państwa zdolnych do:

   >> decydowania, co dla nich jest dobre i co złe, a zatem

   >> ukierunkowywania działalności państwa stosownie do swoich potrzeb,

   >> wyłaniania przedstawicielskich władz państwowych oraz

   >> ponoszenia współodpowiedzialności za państwo.

   Przyjmowanie, iż obywatele winni decydować w sprawach najistotniejszych nie oznacza – jak często dowodzi praktyka – że bezbłędnie potrafią zawsze zdefiniować, wyartykułować i ukierunkować politykę państwa zgodną ze swoimi interesami. Właściwa demokracjom zasada zwierzchniej władzy narodu oznacza tylko, że ukierunkowana w ten sposób polityka państwowa okazuje się częściej niż w autokratycznych systemach zgodna z dobrem narodu. A i skutki błędnych decyzji bywają mniej dramatyczne, gdy współodpowiedzialnymi czują się obywatele. I większa niż w autokratycznych systemach jest możliwość ich skorygowania przez bezkolizyjną zmianę ekip przywódczych i polityki państwowej.

   Drugą zasadą demokracji jest wyłanianie piastunów władzy w drodze rywalizacyjnych wyborów. „Demokracja to system, w którym nikt nie może sam siebie wybrać, nikt nie może powierzyć sobie władzy rządzenia i, tym samym, nikt nie może przywłaszczyć sobie bezwarunkowej i nieograniczonej władzy” [Sartori, 257]. Wagę tej instytucji zdefiniował najzwięźlej Jose Ortega y Gasset, iż „zdrowie demokracji, każdego typu i każdego stopnia, zależy od jednego drobnego szczegółu technicznego: procedury wyborczej. Cała reszta to sprawy drugorzędne. Jeśli system wyborów działa skutecznie, jeśli dostosowuje się do wymogów rzeczywistości, to wszystko jest w porządku, natomiast jeśli tego nie robi, to demokracja zaczyna się walić, chociażby cała reszta działała bez zarzutu” [Gasset: 164]. W rozwiniętej formie ten koronny wyróżnik demokratycznych systemów przedstawia się w literaturze przedmiotu następująco: „Za demokratyczny uznajemy tylko ten system, w którym opozycja może kandydować w wyborach, wygrać je i przejąć władzę [...] Z konkurencyjnością wiążą się z kolei trzy cechy. 1) niepewność ex ante; 2) nieodwołalność ex post; 3) powtarzalność. Przez «niepewność ex ante» rozumiemy, że istnieje możliwość, iż co najmniej jeden członek rządzącej koalicji może stracić władzę w danych wyborach. Niepewność nie jest synonimem nieprzewidywalności: prawdopodobieństwo tego, jak rozłożą się szanse wyborcze, jest powszechnie znane. Aby wyniki określić jako niepewne, wystarczające jest, by istniała szansa, że partia rządząca przegra wybory. Przez «nieodwołalność ex post» rozumiemy pewność, że ktokolwiek wygra wybory, będzie mógł objąć władzę. Wyniki wyborów w demokracji nie mogą być zmienione, nawet jeśli w głosowaniu zwycięży opozycja. Praktycznym skutkiem tej zasady jest nieuznawanie za demokracje państw przeprowadzających oszukańcze wybory i przeżywających chwilową liberalizację. Liberalizacja jest typowym działaniem reżimów dyktatorskich dokonujących kontrolowanego otwarcia w sferze politycznej. Jeżeli zabieg ten nie kończy się powodzeniem – to znaczy jeśli opozycja zwycięży w wyborach – nierzadko następuje powrót do rządów silnej ręki. W takich warunkach nie ma zatem pewności, czy opozycji będzie dane świętować swoje zwycięstwo. Ostatnią cechą konkurencyjności jest wymóg, by wybory powtarzały się cyklicznie: ktokolwiek je wygra, nie może użyć zdobytej władzy do tego, by uniemożliwić przeciwnikom politycznym zwycięstwo wyborcze w przyszłości [...] Wszystkie rezultaty polityczne muszą być tymczasowe: przegrani nie tracą prawa ani do przyszłego uczestnictwa w wyborach, ani do brania udziału w negocjacjach, wpływania na proces ustawodawczy, wywierania nacisku na biurokrację czy odwoływania się do sądu. Nawet zapisy konstytucyjne nie są niezmienne: jednak reguły także można zmieniać tylko w zgodzie z regułami gry” [Przeworski i in.: 32–34].

   Następną zasadą współczesnych państw demokratycznych jest podział i równoważenie władz. Zasada ta zakłada, iż „struktura państwa powinna być tak zorganizowana, by władza była podzielona, przejrzysta i uporządkowana według reguł odpowiedzialności. W ten sposób zasada podziału władz staje się organizacyjną zasadą konstytucyjną, umożliwiającą spełnienie postulatu wielości centrów decyzyjnych (rozstrzygających). Podział kompetencji może mieć charakter: 1) materialny, co oznacza, że z przedmiotowego punktu widzenia tworzenie prawa, wykonywanie prawa i wymiar sprawiedliwości należą zasadniczo do wyodrębnionych, specjalnie w tym celu powołanych organów; 2) organizacyjny, co oznacza, że odpowiedni organ czy też grupy organów samodzielnie realizują przypisane im funkcje i że istota żadnej z tych funkcji nie może być przekazana innemu organowi; 3) osobowy, co oznacza, że zasadniczo osoba pełniąca funkcje w jednym organie nie powinna pełnić funkcji w innym organie” [Suchocka: 149]. Zasada ta przeciwdziała koncentracji władzy w jednym ogniwie grożącym nadużywaniem władzy i występowaniem zjawisk patologicznych w funkcjonowaniu państwa.

   Kolejną generalną zasadę demokracji określa się mianem rządów prawa. Istotę różnicy demokratycznych systemów od autorytarnych w tej sferze odzwierciedla najlapidarniej odmienność roli prawa w regulowaniu zachowań obywateli i rządzących. W demokracjach obywatelom dozwolone jest wszystko, co nie jest zabronione przez prawo, zaś sprawującym władzę państwową wyłącznie to, do czego ich prawo obliguje i na co im zezwala. Autokracje są oparte na diametralnie odmiennej zasadzie: minimalnego bądź żadnego ograniczania przez prawo rządzących, natomiast obywatelom zabronione jest wszystko, na co nie ma wyraźnego zezwolenia prawa i powołanych do jego stanowienia i interpretacji funkcjonariuszy oraz instytucji państwowych. Wedle Mirosława Wyrzykowskiego „celem państwa prawnego jest rozwój i umocnienie sprawiedliwości oraz wola i zdolność do ochrony obywatela przed samowolą władzy; państwo prawne powinno mieć charakter państwa konstytucyjnego, a prawa i wolności obywatelskie – charakter praw zasadniczych (podstawowych), co oznacza w przypadku wolności obywatelskich, że statuują one zasadniczo nieograniczoną wolność w stosunku do państwa i zasadniczo ograniczoną możliwość władczego oddziaływania państwa na obywateli; państwo prawne samo określa granice swych relacji wobec obywateli, przekształcając tym samym stosunki między wspólnotą państwową a jednostką w stosunki prawne; państwo prawne jest ucieleśnieniem ochrony wolności osobistych i politycznych obywateli i charakteryzuje się powściągliwością (miarkowaniem) działań władzy państwowej, której wszystkie podmioty wykonują swe funkcje (kompetencje) na gruncie norm prawnych; decydujące dla państwa prawnego jest prawo nadające miarę i formę całemu życiu w ramach państwa; w materialnie ujmowanym państwie prawnym gwarantowana jest sfera wolności i odpowiednie ograniczenie zadań państwa; państwo prawne jest porządkiem (strukturą), w którego ramach politycznie dojrzałe społeczeństwo samo się ogranicza; w państwie prawnym porządek prawny odpowiada określonym wymogom” [Wyrzykowski: 66–67].

   Równie istotną jak powyższe zasadą nowoczesnych demokracji jest samoograniczanie władzy państwowej. To jedna z najistotniejszych cech stricte demokratycznych systemów.

   Władza autorytarna cechuje się skłonnością do maksymalnego rozszerzania wpływów na życie społeczne. Decydowania nie tylko o porządku politycznym i funkcjonowaniu gospodarki, ale i o światopoglądzie obywateli, ich życiu prywatnym.

   Cnotą nowoczesnych demokracji jest przeciwstawna zasada: tylko tyle ingerencji państwa w życie publiczne i prywatne obywateli, ile jest to konieczne do uzgadniania współzależnych zachowań i przezwyciężania konfliktów. W pozostałych, bezkonfliktowych dziedzinach państwo demokratyczne zobligowane jest do ograniczania się do ochrony indywidualnej intymności, prywatności, odmienności, indywidualnej i społecznej wrażliwości i aktywności. I subsydiarnego – czyli pomocniczego – wspierania użytecznych społecznie form aktywności i samoorganizacji obywateli. Dotyczy to obydwu głównych sfer bytu społecznego: prywatnej i publicznej.

   W sferze prywatnej demokratyczne państwo jest zobligowane do ochrony godności, życia i własności obywateli oraz swobody poglądów i zachowań indywidualnych nie naruszających obiektywnych interesów innych osób. W tym sedno różnicy od reżimów autokratycznych, które cechuje skłonność do bezwzględnego podporządkowywania każdego i wszystkich przez decydowanie nie tylko o kwestiach stricte politycznych, ale i o światopoglądzie, etyce, obyczajach. Państwo demokratyczne winno w tych sferach respektować podział ról między państwem, wstrzemięźliwie stosującym właściwe mu środki „bogate” – czyli przymus, a kościołami i stowarzyszeniami światopoglądowymi, oddziaływującymi środkami określanymi mianem „ubogich” – zasadzających się na perswazji, wolnych od przymusu. Państwo winno wspierać kościoły, związki wyznaniowe i stowarzyszenia społeczne w tej misji przez zapewnianie im pełnej swobody pozyskiwania zwolenników przestrzegania większych niż w prawie państwowym wymagań moralnych. Opowiadający się za uskromnianiem uprawnień państwa w tej szczególnie delikatnej sferze motywują, że rozszerzanie ich jest cechą różnych wersji reżimów autokratycznych – ongi chrześcijańskich o inkwizytorskim charakterze, współcześnie islamskich państw teokratycznych, angażujących wymiar sprawiedliwości w egzekwowanie przykazań szariatu.

   W sferze publicznej demokratyczne państwo nie powinno ingerować w obszar bezkonfliktowych zadań, które mogą i winny być realizowane metodami dobrowolnego współdziałania na rzecz wspólnych interesów, celów i wartości, właściwymi dla społeczeństwa obywatelskiego. W demokracjach „społeczeństwo obywatelskie obejmuje zazwyczaj wiele obszarów, podmiotów i form instytucjonalnych o różnym stopniu sformalizowania, autonomii i siły. W społeczeństwach obywatelskich działają często organizacje takie jak formalne instytucje charytatywne, prorozwojowe organizacje pozarządowe, wspólnoty, organizacje kobiece, związki wyznaniowe, stowarzyszenia zawodowe, związki zawodowe, grupy samopomocy, ruchy społeczne, stowarzyszenia przedsiębiorców, koalicje i grupy interesu” [Czapiński: 205]. W dziedzinach objętych ich działaniem państwo winno nie wyręczać społeczeństwa, lecz ograniczać swą rolę do pomocniczego wspierania różnorodnych inicjatyw sprzyjających mobilizowaniu społecznej wrażliwości i aktywności. W tym zawiera się istotna różnica od autokratycznych reżimów, które zwykły ograniczać swobodę samoorganizacji i zniewalać przez uzależnianie społeczeństwa od upaństwowionych form zorganizowanej aktywności.

  Ostatnią, lecz nie mniej ważną zasadą współczesnych państw demokratycznych, jest racjonalne przezwyciężanie konfliktów między interesami i wolą większości a mniejszości, z których składa się każde społeczeństwo. Przyczyny i charakter tych konfliktów bywają dwojakie.

   Z jednej strony powoduje je fakt, iż demokracja to „władza aktualnej większości wyborczej. Władza większości może być władzą despotyczną. I chociaż tyranizowana będzie tylko mniejszość, to – jak wiadomo – wszelka tyrania jest złem. Miarą zatem demokratyczności ustroju państwowego, a także miarą demokratyczności wewnętrznej wszystkich organizacji społecznych są zabezpieczenia przed tyranią większości” [Król: 9].

   Drugi powód konfliktowości odzwierciedla najwyraziściej przykład Rzeczypospolitej szlacheckiej. Właściwy jej regułom sposób uwzględniania woli mniejszości wyrażał się w obligatoryjnym charakterze instrukcji uchwalanych przez sejmiki wybierające posłów na Sejm oraz konieczność konsensu wszystkich parlamentarzystów przy podejmowaniu uchwał, czego najdrastyczniejszym instytucjonalnym wyrazem było liberum veto, umożliwiające zerwanie sesji sejmowej sprzeciwem jednego z posłów. Historycy zasadnie oceniają, iż stało się to jednym z istotniejszych czynników degeneracji i upadku państwa polskiego, sfinalizowanych jego rozbiorami.

   Stąd poszukiwanie rozwiązań przezwyciężających dwojakiego rodzaju groźby: zarówno tyranii większości (określanej współcześnie mianem „demokratury” – czyli dyktatury większości nad mniejszością), jak i anarchii typu szlacheckiego. Ich kierunek znajduje wyraz w konstruowaniu reguł i instytucji nowoczesnych demokracji tak, by kojarzyły one uwzględnianie woli większości z uwzględnianiem możliwości artykułowania i reprezentowania interesów mniejszości za pomocą procedur demokratycznych, takich jak obniżanie tzw. progów wyborczych w odniesieniu do partii czy komitetów wyborczych reprezentujących mniejszości etniczne, wymóg poparcia przez kwalifikowaną większość ustaw o szczególnym znaczeniu – np. zmiany konstytucji, a i przyjmowany coraz częściej wymóg uwzględniania w składzie parlamentu, rządu i administracji państwowej grup mniejszościowych – np. Afroamerykanów i Latynosów w USA, czy niedostatecznie reprezentowanych – np. kobiet we Francji i w Polsce.

   W praktyce współczesnych demokratycznych systemów politycznych zdefiniowane wyżej właściwości i zasady są aplikowane i przestrzegane w różnym stopniu.  Stąd konieczność uściślania rzeczywistego charakteru konkretnych systemów aspirujących do miana demokratycznych, w czym pomocne są kryteria zastosowane w przeprowadzonych w 2008 roku badaniach właściwości systemów w 165 państwach (pominięto 27 mikropaństewek) uwzględniających aż 60 kryteriów, uwzględniających nie tylko elementarne kryteria, jak wolne i uczciwe wybory oraz wolności obywatelskie i prawa człowieka, lecz i świadczące o skonsolidowanym charakterze demokracji transparentność i sprawność rządzenia oraz odpowiedni poziom partycypacji politycznej obywateli wspieranej przez demokratyczną kulturę polityczną [vide Index of Democracy 2008]. Wedle tej klasyfikacji wyróżnia się współcześnie trzy rodzaje demokratycznych systemów:

  • demokracji pełnych – respektujących nie tylko formalnie, lecz realnie pełen katalog zdefiniowanych wyżej właściwości. Na to miano zasługuje zaledwie 30 państw czyli 18 % ogólnej liczby badanych zamieszkałych przez 14,4% ludzkości.
  • demokracji wadliwych - w których instytucjonalno-prawne ramy mają wprawdzie charakter zgodny z właściwymi dla współczesnych pełnych demokracji, lecz są one niedostatecznie wypełniane adekwatnie demokratyczną treścią społecznej aktywności. Do tej kategorii zaklasyfikowano w tych badaniach 50 państwa, czyli 29,9% ogólnej liczby badanych, zamieszkałych przez 35,5% ludzkości. W grupie tej znalazła się również na piętnastej pozycji Polska – lepszej o trzy miejsca niż badaniach sprzed dwu lat – z państw Unii Europejskiej powyżej tylko od Łotwy, Rumunii i Bułgarii. Przesądziły o tym głównie takie czynniki, jak brak wykrystalizowanego systemu partyjnego, obsadzanie funkcji administracyjnych nie wedle kwalifikacji lecz klucza partyjnego oraz niski poziom „kapitału społecznego”, mierzonego wskaźnikami poziomu kultury politycznej, zaufania, samoorganizacji i aktywności społecznej.
  • demokracji fasadowych, zwanych też systemami hybrydowymikojarzących formalne ramy demokracji z elementami autorytarnych stosunków politycznych. W kategorii tej mieści się  36 państw – 21,6%  ogólnej liczby badanych, zamieszkiwanych przez 15,2% ludzkości. Określanie tym mianem jest zasadne wobec państw adaptujących naskórkowo demokratyczne formy, bez ich głębszego zakorzenienia. Jest to nagminne w państwach bez tradycji demokratycznych, z masami biernymi lub podatnymi na manipulacje polityczne, silnie zróżnicowanymi, w których naród jest przedmiotem a nie suwerenem. Demokratyczne instytucje są tam kamuflażem sprawowania władzy przez oligarchiczną klasę polityczną i demokratyzm ogranicza się do stosunków w scentralizowanych strukturach władzy.

   Tego typu tendencje są zjawiskiem częstszym w państwach powstających po rozpadzie obydwu typów zniewolenia i uzależnienia – zarówno kapitalistycznego, jak i radzieckiego.

   Objawy demokracji fasadowych znajdujemy na różnych kontynentach – szczególnie w Afryce, Azji oraz w Ameryce Łacińskiej. Taki sam charakter przyjmują też reżimy kształtujące się w postradzieckich republikach Dalekiego Wschodu: Uzbekistanie, Turkemenistanie, Kazachstanie.

  Hybrydowy charakter demokratycznych formalnie, lecz autokratycznych realnie systemów różnych państwa nie wynika tylko czy głównie z autorytarnych skłonności ich aktualnych władców i elit politycznych. Najczęstszym powodem są silne wpływy tradycji skłaniających do poprzestawania na „podrasowywaniu” ukształtowanych przez tysiąclecia bądź wieki sposobów politycznej samoorganizacji społeczeństw formalnymi, quasi-demokratycznymi formami. Dość często powodem fasadowości jest niedojrzałość warunków do zaaplikowania w pełni demokratycznych systemów, wynikających ze zdewastowania przez kolonizatorów struktur społecznych i ekonomiki. Zdarzają się też przypadki przejściowego odchodzenia od zasad demokracji na skutek spotęgowanego kryzysu gospodarczego i politycznego.

   Wielorakość tych powodów sprawia, że definiowanie niedostatku demokracji winno mieć przede wszystkim charakter wykrywania przyczyny, a nie tylko i głównie winy określonych osób czy grup społecznych. I uwzględnienia, iż demokracja jest wprawdzie najlepszym ze znanych dotychczas typów systemów politycznych – lecz tylko tam, gdzie istnieją odpowiednie tradycje i współczesne warunki dla jej zakorzenienia i rozkwitu. Gdzie tego braknie, bardziej funkcjonalne okazywać się mogą wyrastające z rodzimych tradycji systemy umiarkowanej monokracji. Lepsze niż brak jakiejkolwiek organizacji – czego wyrazistym przykładem zanarchizowana, rządzona od dziesięcioleci przez zwalczające się pirackie bandy Somalia. A i lepsze od narzucania demokracji przemocą. Za fasadą takiego „upowszechniania demokracji” i uniwersalizmu zachodnich jej wzorców, kryć się  bowiem może  polityka globowego ekspansjonizmu – niekiedy podobnie brutalna i dewastująca, jak kamuflująca w ubiegłych wiekach ekspansjonizm kolonialny i neokolonialny ideologia „upowszechniania cywilizacji białego człowieka”.

    Monokratyczne systemy polityczne

  Do monokratycznego typu, zwanego też autokratycznym, zalicza się systemy jednowładcze, cechujące się skoncentrowaniem władzy w hierarchicznych strukturach, rządzących autorytarnie podporządkowanym im społeczeństwem, pozbawionym realnego wpływu na powoływanie i odwoływanie rządzących i ich decyzje władcze.  

   Sedno różnic między demokracją a monokracją można zdefiniować najkrócej, iż demokracje to rządy w ramach prawa obowiązującego zarówno społeczność, jak i rządzących, zaś w monokracjach istotniejszą rolę niż prawo odgrywa wola rządzących, od tego zatem, jacy oni są, zależy zakres, charakter i sposoby wpływania systemu politycznego na życie społeczne.   

   Monokracje mają prostszą konstrukcję niż demokracje, bowiem właściwy temu typowi system polityczny jest w istocie tożsamy z systemem państwowym i zintegrowanymi z nim organizacjami. Zwiększa to wprawdzie doraźnie sterowność społecznością pozbawioną  swobody samoorganizacji oraz legalnej reprezentacji opozycyjnych interesów, poglądów i opcji politycznych. Lecz na dłuższą metę ograniczenia te skutkują niezdolnością bezkolizyjnej wymiany rządzących i niereformowalnością, kończącą się zazwyczaj wytracaniem efektywności tak zorganizowanych systemów i upadkiem.  

   Monokratyczne systemy polityczne dominowały od zarania ludzkości po czasy współczesne, a i nadal są  dość powszechne. Do kategorii tej zakwalifikowano w cytowanych badaniach 51 państw czyli 30,5% ogółu, zamieszkałych przez 34,9% ludzkości [Index of Democracy 2008].   

Właściwy im styl rządzenia i ukształtowane przez tysiąclecia nawyki i skłonności ujawniają się nie tylko w monokratycznych systemach, ale i w wadliwych oraz fasadowych demokracjach. Przejawiają się też w kratocentrycznych interpretacjach polityki: traktowaniu zdobywania i sprawowania władzy politycznej jako wartości samoistnej, z pomijaniem jej społecznych służebności i uzależnień.

   Monokratyczny typ  systemów politycznych ma współcześnie wiele odmian, z których główne to:

>> systemy paternalistyczne – właściwe dla państw Dalekiego Wschodu, w których ukształtowane przez tysiąclecia stosunki między rządzącymi a rządzonymi stanowią naśladownictwo wzorców właściwych dla więzi rodzinnych,

   >> systemy teokratyczne – w których główną więzią są normy i struktury religijne, współcześnie najsilniej zakorzenione w tradycji muzułmańskiej i praktyce  państw Bliskiego Wschodu,

   >> systemy autorytarne – polegające na arbitralnym podporządkowaniu społeczności scentralizowanym ośrodkom władzy państwowej, czego najczęstszą współcześnie formą są dyktatury wojskowe,

   >> systemy totalitarne – będące najdrastyczniejsza formą monokratycznych systemów; współcześnie, po klęsce hitleryzmu i degradacji stalinizmu istniejącą w śladowej postaci totalitarnego systemu w Korei Północnej .

  •  Paternalistyczny wariant systemów społeczno-politycznych ukształtował się w rolniczych społecznościach Dalekiego Wschodu.

   Państwa tego regionu – Chiny, Japonia, Tajwan, Wietnam, Korea, Kambodża, Laos, Singapur – aczkolwiek współcześnie różne pod wieloma względami, łączy tożsamy od tysiącleci specyficzny typ stosunków społecznych i politycznych, których prawzorem jest ład panujący w wielopokoleniowej rodzinie rolniczej podporządkowanej władzy Ojca rodu – i stąd określany mianem paternalizmu.

   Główną kolebką tego typu było państwo chińskie o najstarszym rodowodzie ze wszystkich istniejących nieprzerwanie po czasy współczesne, bo od przeszło 4 tysięcy lat. W Chinach przeważali od tysiąc­leci – i nadal przeważają liczebnie – rolnicy mieszkający na wsi i żyjący z ziemi, któ­ra jest dobrem nieruchomym. Chiny cierpiały chronicznie na przeludnienie i niedobór zasobów naturalnych – głównie uprawnej ziemi, więc silniejsza była tam konieczność zdyscyplinowanego współdziałania liczniejszych zazwyczaj niż w innych regionach zespołów. Podstawową formą zespołów wytwórczych były w tych warunkach wielopokoleniowe liczne rodziny. To, iż dominującym przez tysiąclecia podstawowym sposobem samoorganizacji społeczeństw  Chin i sąsiedzkich krajów Dalekiego Wschodu była chłopska rodzina, która „musi żyć razem ze względów ekonomicznych” przesądziło o ukształtowaniu chińskiego systemu zorganizowanego wedle tożsamych zasad, „który bez wąt­pienia był jednym z najbardziej złożonych i dobrze zorganizowanych na świecie” [Youlan: 24–25]. „Rodziny chińskie były z reguły dużo większe niż te na Zachodzie (tak przed, jak i po rewolucji przemysłowej) i jako takie stanowiły bazę dla znacznie większych jednostek ekonomicznych. Idealna rodzina w rozumieniu konfucjańskim to gospodarstwo domowe obejmujące pięć pokoleń: od seniora rodu aż po prawnuki” [Fukuyama, 1997: 106]. Patriarchalna rodzina – z hierarchicznym podziałem pozycji, funkcji, wzajemnych obowiązków i odpowiedzialności – stała się tam nie tylko podstawową komórką społeczną, ale i wzorcem stosunków społeczności lokalnej, przedsiębiorstwa, państwa. Podobnie przedstawiała się tradycyjna struktura społeczna w innych państwach Dalekiego Wschodu.

   Wywiedzione z takiego porządku reguły funkcjonowania społeczeństwa i państwa zartykułował Konfucjusz – doradca władców żyjący w 551– 479 p.n.e. – stąd określane są mianem konfucjanizmu. Wedle uznawanego wciąż za obowiązujący nie tylko w Chinach, lecz w większości państw Dalekiego Wschodu – najsilniej w Japonii, Korei, Singapuru, Wietnamu, Kambodży, Laosu – konfucjańskiego kanonu norm życia społecznego, państwo funkcjonuje na podobieństwo wspólnoty rodzinnej. Wynikają stąd podstawowe reguły politycznej organizacji społeczeństwa, z których główne to:

   1) Paternalistyczna forma stosunków między rządzącymi a rządzonymi, wedle której państwo jest lustrzanym odbiciem reguł panujących w rodzinie. Przenoszenia reguł życia wzorowanych na patriarchalnej rodzinie na większe struktury ekonomiczne i polityczne – z państwem włącznie – nie należy wszelako pojmować jako utopijnej sielanki. Kreowanie patriarchalnej ich formy wynikało z twardych wymogów egzystencji Chińczyków i ludów przejmujących tożsame normy. I wiązało się z koniecznością uzgadniania współzależnych zachowań i działań jednostek i zespołów o interesach nie tylko zbieżnych, ale i nietożsamych, rozbieżnych i przeciwstawnych. Czyli stosowania instrumentów władzy politycznej – różniącej się od wypracowanych w innych kręgach cywilizacyjnych formą, lecz nie treścią. „W państwie rodzinnym organizacja społeczna jest autokratyczna i hierarchiczna, ponieważ w ro­dzinie władza ojca jest w naturalny sposób nadrzędna wobec syna” [Youlan: 30]. Autorytet głowy państwa, podobnie jak rodu, obliguje podporządkowanych do bezwzględnego posłuszeństwa, uwarunkowanego wszelako wywiązywaniem się paternalistycznego przywódcy z obowiązków troski o dobro podopiecznych.

  2) Priorytet interesów zespołu nad indywidualnymi – w przeciwieństwie do dominującego w naszym kręgu kulturowym indywidualizmu. Wśród głównych cnót konfucjanizmu centralne miejsce zajmuje naturalne poczucie więzi łączącej członków rodziny. Jednostka była i jest tam nadal ważna nie samoistnie, ale jako część składowa społeczności. Zespół – rodzina, firma, państwo – są wartościami nadrzędnymi, którym jednostka winna podporządkować całkowicie swoje interesy i służyć, poświęcając w razie potrzeby wszystko, z życiem włącznie. Ta cecha jest zakorzeniona w doświadczeniu historycznym tamtych społeczności, kształtujących swoją kulturową tożsamość w dużo trudniejszych warunkach bytowych niż śródziemnomorskie. W krajach biednych lub bardzo biednych solidarność konfucjańska okazuje się bardziej ludzka, współczująca i bezpieczna niż indywidualizm właściwy dla  Zachodu. Stąd bierze się tradycyjnie mniejsza rozpiętość dochodów i zarobków niż właściwa dla innych kręgów cywilizacyjnych. Ta odmienność okazuje się współcześnie efektywniejsza gospodarczo, odpowiada bowiem lepiej nowym wymogom postępu cywilizacyjnego. Śródziemnomorski typ „herosa” był skuteczny w uprzedniej fazie „rewolucji przemysłowej”. Wówczas promotorami postępu były wybitne jednostki – zarówno jako wynalazcy typu Edisona, jak i jako przedsiębiorcy w rodzaju Forda. We współczesnej fazie postępu cywilizacyjnego efektywniejsza okazuje się zespołowość – zarówno w wynalazczości, jak i podejmowaniu decyzji, a także w realizacji. Wiąże się z tym wysoki poziom więzi społecznych opartych na zaufaniu nie tylko do najbliższej rodziny, ale szerszych współzależnych zespołów, określany współcześnie mianem „kapitału społecznego” – istotnie pomocnego w efektywności rozwoju gospodarczego. Absolutna lojalność wobec własnego zespołu – rodziny, rodu, społeczności lokalnej czy firmy, narodu – łączy się z jakościowo odmiennym traktowaniem obcych, wobec których nie należy być otwartym i można być nielojalnym. 

   3) Tradycjonalizm – dominująca rola tradycyjnych norm obyczajowych w regulowaniu zachowań społecznych  – to następna trwała cecha tego typu państwowości. W tym typie porządku społecznego postępowanie ludzi podlega w sposób bezrefleksyjny zwyczajom i uregulowane jest przez tradycyjne wzory. Taki typ zachowań znany jest także w społecznościach chłopskich w innych regionach świata, w których wypracowane przez wieki wzory kulturowe pełnią dwojaką rolę: czynnika społecznej więzi i czynnika ładu społecznego. Dowodem efektywności tej formy regulowania stosunków społecznych w państwach Dalekiego Wschodu jest najdłuższa, wynosząca ponad cztery tysiące lat długotrwałość tamtejszych cywilizacji oraz liczebność ludności. Długotrwałość powodowała szlifowanie i zakorzenianie sprawdzonych norm życia społecznego. Liczebność wymagała trwałości norm – wszelkie nagłe i częste zmiany wprowadzałyby chaos miast pożądanego ładu. Stąd odmiennie niż w kulturze śródziemnomorskiej mniejsza rola prawa pisanego, zastępowanego przez obyczaj rozstrzygania sporów w oparciu o prawo zwyczajowe i przez paternalistyczne struktury i organa władzy społecznej. Współczesne następstwa tej różnicy kulturowej odzwierciedla najwyraziściej fakt, iż o ile w USA jeden prawnik przypada na 300 osób, to w Japonii na 7.700, a w Chinach wielokrotnie mniej. [“Newsweek”: 30.03.1998].

   4) Hierarchizacja stosunków władczych według kompetencji i prawości. Chiny były pierwszym z państw, które wykształciły przed 22 wiekami system urzędniczej [mandaryńskiej] „służby cywilnej”, rekrutowanej nie ze „szlachetnie urodzonych”, lecz z absolwentów konfucjańskich szkół, do których rekrutowano najzdolniejszych z wszystkich stanów. Sprzyjało to doborowi władz państwowych nie wedle urodzenia czy przynależności do stanów/klas uprzywilejowanych, lecz wedle kompetencji. Stosowanie tych reguł współcześnie sprawia, że w Chinach pod rządami partii komunistycznej nie nastąpiła podobna jak w ZSRR gerontokratyczna degeneracja kadr kierowniczych, lecz dokonuje się ich płynna wymiana pokoleniowa na kolejne ekipy sprawnych  liderów i funkcjonariuszy państwowych. 

   5) Pragmatyzm – adaptowanie użytecznych społecznie wartości różnych nurtów religijnych i cywilizacyjnych. Jego źródłem jest synkretyzm – tradycja tolerancyjnego kojarzenia różnych religii, filozofii i cudzych doświadczeń, bez rezygnacji z tego co trwale użyteczne z własnych. Stąd odporność na tendencje dogmatycznego skostnienia, czego dowodem fakt, że rządzone przez komunistów Chiny nie popadły – wzorem radzieckim – w doktrynerskie zamykanie na inne doświadczenia i okazały się dzięki temu zdolne do skutecznej modernizacji. Stwarza to współcześnie możliwość adaptowania przydatnych wzorców z różnych ideologii i systemów bez wyzbywania się tego co funkcjonalne nadal z rodzimej tradycji. Walory takiego podejścia ujawniają się szczególnie wyraziście w skutecznym adaptowaniu reguł gospodarki rynkowej oraz tego co użyteczne z demokratycznych instytucji, bez rezygnowania z tradycyjnych zasad paternalizmu – czego ewidentnym dowodem przemiany zachodzące w Japonii, Korei Południowej, Singapurze, a w ostatnich dziesięcioleciach także w Chinach.

   Ten zestaw właściwych dla konfucjanizmu wartości przesądza o jakościowo odmiennych zachowaniach społeczności dalekowschodniego kręgu kulturowego. Sedno tej różnicy skonstatował polski bystry obserwator przed niemal stu laty następująco: „Punkt ciężkości życia u człowieka wschodniego nie leży w powodzeniu materialnym, lecz w czymś, co znajduje się poza nim. W czym? W pracy. W radości tworzenia. Użycie, rozkosz, jaką daje bogactwo, to rzecz niepoważna. Człowiek oddający się rozkoszy jest tylko pijany, oszołomiony życiem. Rozkoszą jest praca – zaś w tym najbiedniejszy «rikszarz» czy «kulis» równy  jest Mikadowi [cesarzowi –MG] – bo wszyscy w ten sposób w miłości tworzą jedną wielką Japonię” [Bandrowski: 79].

   Najistotniejszym walorem, przesądzającym o trwałości paternalistycznego systemu w przeszłości i teraźniejszości, jest bezspornie jego efektywność.

   Dowodem tego w przeszłości był fakt, że społeczności tak zorganizowane okazały się bądź skutecznie oporne wobec prób kolonizacji – jak Japonia, Chiny, bądź konsekwentnie walczące ze zniewoleniem – czego dowodem Wietnam  czy Korea.

   Współczesnym potwierdzeniem trwałej użyteczności tego systemu jest optymalnie efektywne dostosowywanie się do warunków globalizacji, czego ewidentnym efektem jest dynamiczny wzrost potęgi i roli dalekowschodnich „tygrysów” w światowej gospodarce. To właśnie typowe dla konfucjanizmu właściwości, „zadawnione i nie do usunięcia, stanowią filtr, przez który Japonia przepuszcza nowoczesną cywilizację europejską i amerykańską, zręcznie ją dostosowując do swoich potrzeb […] Duch narodu japońskiego okazał się od zachodniej cywilizacji silniejszym, korzysta z niej, ale nie uległ jej. Japonia nie tylko nie umiera pod brzemieniem nowoczesnej cywilizacji, ale doskonale się z nią czuje. Ludy dzikie giną od niej jak dzikie zwierzęta, które linia kolejowa tępi więcej niż najzawziętszy myśliwy. Japonia nawet bez europejskiej cywilizacji nigdy nie była dziką” [Bandrowski: 99 – 101]. Wiarygodność tych konstatacji uprawdopodobnia szczególnie fakt, iż zostały sformułowane przez polskiego podróżnika w 1918 roku i są współcześnie potwierdzane przez podobnie skuteczny, oryginalny rozwój cywilizacyjny innych państw tamtego regionu: Korei Południowej, Tajwanu, Chin, Wietnamu. Dynamiczny rozwój tamtejszych państw różni się od innych tym, że kojarzy reguły gospodarki rynkowej i demokracji z tradycyjnymi normami konfucjanizmu, co powoduje spotęgowanie dążeń  nie – jak w naszym kręgu cywilizacyjnym – do indywidualnego sukcesu i korzyści, lecz do sukcesu firmy, korporacji i państwa. Sprzyja temu małe zróżnicowanie dochodów, a tym bardziej standardów życia oraz konformizm wzorców konsumpcji. Dominacja różnicowania społecznego nie wedle majątku a wedle kwalifikacji, nie antagonizuje tamtejszych społeczeństw i sprzyja identyfikacji celów: powszechności przekonania, iż co dobre dla firmy, to dobre dla państwa, a co dobre dla państwa, to dla każdego Japończyka, Chińczyka, Koreańczyka czy Wietnamczyka.

   Właściwy paternalistycznemu systemowi pragmatyzm sprawia, że system ten okazuje się zdolny do adaptowania i oswajania tego co dlań użyteczne z reguł gospodarki rynkowej i demokracji politycznej, bez wyzbywania się tradycyjnych zasad konfucjanizmu. Wyrazistym tego dowodem Japonia, w której wymuszona przez Amerykanów po klęsce tego państwa w II wojnie światowej demokratyzacja systemu politycznego nie spowodowała erozji wartości paternalistycznych. Skutkowało to podobnym pozytywem, jak wzmocnienie żywotności starego pnia przez zaszczepienie na nim innej, młodszej odmiany. Potwierdzeniem, że jest to ogólniejszą prawidłowością, są podobne skojarzenia demokracji rynkowej z paternalizmem w Korei Południowej czy byłej brytyjskiej kolonii Singapurze.

   Chociaż wszystkie właściwie państwa tamtego regionu są mniej czy bardziej autorytarne i wiele z nich jest krytykowanych przez przedstawicieli Zachodu za praktyki sprzeczne z ideałami demokracji oraz normami praw człowieka, upowszechnia się tam świadomość celowości „zapożyczania od Zachodu wszystkiego, co wartościowe, oraz wzajemnego wzbogacania obu cywilizacji, traktując je jako nawzajem komplementarne. Obie cywilizacje przedstawia się wprawdzie obecnie jako odmienne, ale przyszłość postrzega się najczęściej jako proces formowania jednej rodziny ludzkiej. Obok oczywistego zapoznawania się z dorobkiem kulturalnym Azji Wschodniej przez Zachód, przejmowaniem akupunktury, sztuk walki czy metod zarządzania itp., czasami wskazuje się na tradycyjne wartości, takie jak kolektywizm, rodzina, umiarkowanie i wstrzemięźliwość, które mogłyby znacznie poprawić tam jakość życia i zmniejszyć patologie społeczne. Zwolennicy radykalnej wersji «wartości azjatyckich» przyjmują nie tylko, iż wartości uznawane w Azji rejonu Pacyfiku w przeszłości i obecnie różnią się od zachodnich, co byłoby banałem, ale sugerują, iż Azja nie tylko powinna zachowywać swą specyfikę, lecz również dysponuje wzorcami organizacji życia społecznego lepszymi od zachodnich” [Gawlikowski: 42].

   Koliduje z tym dominujące w euroamerykańskim kręgu cywilizacyjnym stanowisko, traktujące „zachodnie wzorce demokracji oraz normy praw człowieka za uniwersalne, co nakładałoby na państwa azjatyckie obowiązek ich przyjęcia bez żadnych zastrzeżeń. Traktują oni cywilizację zachodnią jako najwyższy etap rozwojowy ludzkości, grzesząc niekiedy arogancją podobną nieco do dawnych zwolenników chrystianizacji pogan, czy też kolonizatorów dziewiętnastowiecznych niosących «dzikim» cywilizację, co w Azji Wschodniej spotyka się ze zrozumiałym oburzeniem. Należy bowiem uwzględnić, iż Azja regionu Pacyfiku jest, jak dotychczas, jedynym obszarem spoza kręgu cywilizacji chrześcijańskiej, jaki przyswoił sobie technologiczne i naukowe zdobycze Zachodu i zbliża się szybko do jego poziomu rozwoju gospodarczego, a niektóre z tamtejszych krajów już go doścignęły, czy nawet prześcigają (Japonia, Hongkong, Tajwan, Singapur). Pytaniem centralnym jest: czy tamtejsza cywilizacja industrialna, a nawet postindustrialna, musi upodobnić się we wszystkich rozwiązaniach polityczno-społecznych, jak również w sferze duchowej, do krajów Zachodu (znacznie przecież różniących się między sobą), czy też może zachowywać swoją specyfikę, a jeśli tak, to do jakiego stopnia? Czy obok różnych rodzajów kapitalizmu będziemy mieli do czynienia, jako ze zjawiskiem trwałym, z rozmaitymi systemami demokracji albo nawet demokracji ograniczonych, dostosowanych do wartości i nawyków azjatyckich? Trudno się dziwić, iż przy takich pytaniach emocje z obu stron nierzadko biorą górę nad rozsądkiem, tym bardziej iż spory mają swe implikacje polityczne, a do tego dołączają się jeszcze w Azji umacniające się poczucia narodowe i dążenia do obrony swej tożsamości, i tak już zagrożonej ogromnymi przemianami społecznymi i gospodarczymi, upowszechnianiem zachodniego, konsumpcyjnego stylu życia i zalewem obcej kultury przez nowoczesne środki przekazu” [Gawlikowski: 42-43].

   Wiele przemawia za tym, że ten typ systemu społecznego a zatem i wynikającego zeń politycznego – żywotny przez tysiąclecia i  nadal trwały w społecznościach liczących łącznie ponad 2 miliardy, czyli 1/3 ludzkości, i odgrywających coraz większą rolę w światowej gospodarce i polityce – nie ulegnie erozji, lecz raczej wzmocni się dzięki zdolności adaptowania wzorców z innych systemów – w szczególności reguł rynkowych i demokracji politycznej – i będzie coraz bardziej istotnym elementem globowego multilateralnego ładu politycznego.

  • Teokratyczne systemy polityczne to drugi rodzaj monokracji, znany nie tylko z historii, ale i współcześnie.

   Teokracja  jest  pojęciem stworzonym ze skojarzenia dwu greckich słów: theos – bóg i krátoswładza.

  Sedno wszystkich form teokracji  stanowi absolutyzowanie prawd wiary – pochodzących z boskiego nadania a zatem niepodważalnych przez ludzkie instytucje. Zadaniem władz państwowych jest bezwzględne egzekwowanie przestrzegania religijnych nakazów i zakazów.

   Różnice między formami systemów teokratycznych sprowadzają się do tego, przez kogo jest sprawowana  władza państwowa. Z historii i współczesności wiemy, że teokratyczny typ władzy państwowej może występować w trzech wymiarach:

   >> najszerszym – bezpośrednich rządów duchownych – tego rodzaju forma państwa istniała w latach 754-1870 w środkowych Włoszech rządzonych przez papieży, także w rządzonych przez Krzyżaków Prusach, współcześniej zaś w Tybecie przed włączeniem do Chińskiej Republiki Ludowej  oraz w Afganistanie w czasach panowania tam Talibów,

   >> pośrednim – nadrzędności duchownych nad sprawującymi władzę świecką – czego przejawem była w pierwszej połowie drugiego tysiąclecia naszej ery zwierzchność papieży nad cesarzami, królami i książętami panującymi w państwach katolickiej Europy i w zamorskich strefach wpływów katolickich kolonizatorów, współcześnie zaś najwyrazistszym tego przejawem jest system panujący w Iranie, w którym duchowni są czymś w rodzaju Rady Nadzorczej – decydują o kluczowych kwestiach w państwie, lecz władzę sprawują nie bezpośrednio, lecz poprzez zwierzchnictwo nad świeckimi rządami,

   >> ograniczonym do uznawania norm religijnych jako prawa państwowego – władzę sprawują świecy  – np. monarchowie w Arabii Saudyjskiej czy Maroku, dyktatorzy wojskowi – np. w Pakistanie, bądź nawet rządzący pochodzący z wyborów – czego najbardziej wyrazistym przejawem jest Izrael. Teokratyczność przejawia się w uznaniu określonej religii za panującą, a jej nakazów i zakazów jako norm prawa państwowego – co jest oczywiście właściwe wszystkim innym formom teokracji.

   Teokratyzm występował z różnym nasileniem w większości państw w starożytności i średniowieczu. Współcześnie tego typu tendencje i rządy są najwyrazistsze w krajach Bliskiego i Środkowego Wschodu. Przyczyny tego są wielorakie.

   Główną jest tradycyjna odmienność poczucia wspólnotowości w społecznościach koczowniczych – jakimi były przez tysiąclecia ludy Bliskiego i Środkowego Wschodu. O ile na Zachodzie i Dalekim Wschodzie główną instytucją jednoczącą stawało się od kilku tysiącleci i wieków państwo, to w społecznościach tego regionu silne są więzi wewnątrz rodziny, klanu, plemienia, zaś identyfikacja z szerszą wspólnotą ma charakter religijny, w słabszym zaś stopniu państwowy.

   Istotną przesłanką podatności na teokratyczny typ rządów jest też to, iż zarówno  mozaizm jak i islam nie są i nigdy nie były tylko religiami. Są to raczej systemy określające w pełny sposób życie swych wyznawców – ich zachowania moralne, polityczne i gospodarcze. Stąd wspólnoty judejskie i islamskie to  społeczności zjednoczone nie tyle wspólnym terytorium, lecz wspólnotą  więzów krwi i religii. Najwyrazistszym tego przejawem funkcjonujące przez tysiąclecia bytowania w różnych organizmach państwowych gminy żydowskie – samorządne organizacje łącznej władzy religijnej i publicznej.  

   „W całym świecie islamu lojalność obwiązywała przede wszystkim wobec małej grupy i wobec wielkiej religijnej wspólnoty, plemienia i ummy. Państwo narodowe mniej się liczyło. W świecie arabskim istniejące państwa mają problem z legitymizacją, powstały bowiem w większości na mocy arbitralnej czy wręcz kapryśnej decyzji europejskich imperialistów, a ich granice często nawet przecinają obszary zamieszkane przez grupy etniczne w rodzaju Berberów i Kurdów. Państwa te podzieliły naród arabski, z drugiej jednak strony zjednoczone państwo panarabskie nigdy nie powstało. Koncepcja suwerennych państw jest na dodatek nie do pogodzenia z wiarą w najwyższą władzę Boga i pierwszeństwo wspólnoty wiernych” [Huntington: 259]. Wzmacniającym tę postawę czynnikiem był fakt, iż większość państw islamskich to państwa pokolonialne – ukształtowane ze sztucznych tworów terytorialnych, jakimi były kolonie tworzone z podziałów ponad historycznie ukształtowanymi wspólnotami. “Nowe państwa narodowe zostały narzucone społeczeństwom, w których kultura instytucji publicznych była słaba, a związki rodzinne silniejsze od więzi społecznych. W większości państw bliskowschodnich, a także w wielu innych instytucje rządowe były manipulowane przez wielkie klany rodzinne lub odłamy wyznaniowe. Nawet tam, gdzie władzę przejęła armia – jedyna grupa posiadająca wewnętrzną spójność – przywódcy pochodzili często z jednej rodziny, ugrupowania czy plemienia” [Ruthven: 156].

   Wspólnota więzów krwi i wyznania jest też głównym trwałym spoiwem wyznawców judaizmu, a zatem i fundamentalną zasadą państwową Izraela. W państwie tym – zwraca uwagę Hannah Arendt – przyjęcie de facto i de jure reguł religijnych sprawia, że „przepisy prawa rabinackiego regulują prywat­ny status obywateli żydowskich, skutkiem czego żaden Żyd nie może poślubić osoby nie będącej pochodzenia żydow­skiego; małżeństwa zawarte za granicą są uznawane, ale dzieci ze związków mieszanych są z punktu widzenia pra­wa dziećmi nieślubnymi (dzieci pozamałżeńskie, których rodzice są Żydami, są prawowite), a jeśli komuś zdarzy się mieć matkę nie–Żydówkę, nie może zawrzeć związku małżeńskiego, osoby takiej nie można także pochować” [Arendt: 12]. Wprawdzie istnieją tam zgodne z regułami demokracji instytucje państwowe oraz zasady pluralizmu partyjnego i wyborczej alternacji organów władzy. Lecz istotne konstytucyjne reguły mają fundamentalistyczny charakter. Uprawniają automatycznie każdego Żyda do uzyskania obywatelstwa Izraela, lecz traktują jako bezwzględny probierz żydowskości mozaistyczną zasadę udowodnionego macierzyństwa Żydówki. W rezultacie państwo żydowskie jest zarazem nowoczesną demokracją, i równocześnie przypomina też zrodzony głównie przez wspólnotę religijną Pakistan.

   Istotnym stymulatorem współczesnej recydywy teokratyzmu w państwach islamskich stało się zapotrzebowanie na samookreślenie się społeczeństw wyznających islam wobec globalizacji i związanej z tym ekspansywnej westernizacji. Państwa zdominowane przez islam nie weszły do czołówki najszybciej rozwijających się. Względna zamożność niektórych (np. Arabii Saudyjskiej i sąsiednich szejkanatów) bierze się z przejadania przez wąskie elity władzy środków z eksploatacji topniejących zapasów ropy naftowej. Większość ludności żyje w biedzie – modernizacja jawi jej się nie jako postęp, lecz zagrożenie. Nachalność ekspansji euroamerykańskich wzorców traktowana jest jako zagrożenie wartości istotnych dla poczucia godności i tożsamości tych społeczeństw i wywołuje silne reakcje obronne. Stało się to źródłem tendencji i ruchów fundamentalizmu politycznego – najsilniejszych i najbardziej agresywnych w społeczeństwach, w których religią dominującą jest islam. Pociąga to za sobą nieuchronnie nasilenie tamże  skłonności dostosowywania systemów władzy do reguł teokratycznych.

  Patrząc z szerszego horyzontu i dziejowej perspektywy na procesy zachodzące współcześnie na Bliskim Wschodzie, tamtejsze współczesne dylematy są w istocie podobne do tych, które wcześniej ujawniły się w konfucjańskim kręgu cywilizacyjnym.

   Na Dalekim Wschodzie zostały rozstrzygnięte efektywnie przez skojarzenie wszystkiego co istotne i funkcjonalne z kulturowych tradycji konfucjanizmu z adaptowaniem tego co przydatne w modernizacji zwiększającej szanse przeżycia i osiągania satysfakcji z życia tamtejszych społeczeństw.

   To czy taki postęp może się dokonać bez wojen, zależy przede wszystkim od tego, czy nie napotyka na opór obcych kulturowo mocarstw o imperialnych ambicjach.

  Godzi się przypomnieć i wypomnieć, że dramatyczny wojenny scenariusz na dalekowschodniej scenie politycznej zapoczątkowały na przełomie XIX i XX wieków Stany Zjednoczone, Rosja i mocarstwa europejskie – z wiadomym skutkiem. Agresywność Japonii była zjawiskiem wtórnym, reakcją na imperialne podboje Rosji i Zachodu.

  Tym razem również głównym rozgrywającym na Bliskim Wschodzie są Stany Zjednoczone i ich europejscy sojusznicy. Od ich zachowań więc przede wszystkim zależy, czy nie rozpęta się tam kolejne wojenne piekło. Wiarygodnie bowiem brzmi twierdzenie, że Iran – a i żadne z państw tamtego regionu po obaleniu reżimu Saddama Husajna – nie ma ambicji mocarstwowych. Iran chce jedynie utrzymać wpływy w regionie. Nic w tym odbiegającego od tradycyjnych obyczajów państw o mocarstwowych ambicjach, jeśli się uwzględni, że w swoim regionie, a nie – jak inni uczestnicy tej gry – na innym kontynencie i w odmiennej cywilizacji. Niestety wiele, zbyt wiele przemawia za pesymistyczną prognozą, iż zanim zwycięży tam pokojowa, multilateralna strategia modernizacyjna, „nieraz jeszcze poleje się krew” [Ruthven: 160]. Niestety – powtórzmy – końcowa część tej prognozy już się potwierdza.

  Przejawy fundamentalistycznych i teokratycznych tendencji ujawniają się również i w innych konfesjach. Nie tylko historia, ale i współczesność pełne są dowodów, iż fundamentalizmy religijne mają wieloraki, nie tylko muzułmański i judaistyczny charakter. Bywają również fundamentalizmy ksenofobiczne w innych regionach świata – nastawione na zamykanie się przed zewnętrznymi wpływami i integracją z szerszymi organizmami typu Wspólnoty Europejskiej, co jest cechą katolickiego fundamentalizmu polskiego. Zdarzają się również skłonności do wzorowanego na teokratyzmie angażowania się duchowieństwa w procesy polityczne, zacierania granic między tym co państwowe i kościelne oraz prób obligowania państwa do egzekwowania właściwymi mu środkami przymusu i przemocy nakazów religijnych.

  • Autorytaryzm to system rządów, w którym władzę sprawuje niewielka grupa.

  „Grupą tą może być rodzina — wtedy mamy do czynienia z monarchią absolutną. Może to być klasa społeczna, jak w monarchii, gdzie król lub królowa rządzi przy pomocy arystokracji, albo w elitarystycznej technokracji, gdzie władzę sprawują biurokraci wysokiego szczebla. Grupą taką bywa też silna partia polityczna, której głównym zadaniem jest umoc­nienie wewnętrznej solidarności, gdy interes państwa tego wymaga. Taki system jednopartyjny jest typowy dla rozwijających się państw Afryki i większości Azji. Przeważnie jednak rządy autorytarne wprowadza armia w następstwie zamachu stanu. Rządy autorytarne nie próbują na ogół kontrolować wszystkich aspe­któw życia ludzi. Wiele spraw ekonomicznych, społecznych, religijnych, kulturalnych i rodzinnych pozostaje w gestii jednostek (…) Dla zwolenników autorytaryzmu społeczeństwo jest hierarchicz­ną organizacją ze ściśle określoną drogą służbową, pod kierownictwem przywódcy lub grupy. Rozkazy, posłuszeństwo i porządek to wartości wyż­sze niż wolność, zgoda i zaangażowanie. Obywatel ma przestrzegać praw i płacić podatki, nie mając większego wpływu na ustanawianie jednych i drugich. Choć w państwie autorytarnym obecne są niekiedy pewne ele­menty demokracji, ich prawdziwa rola jest nikła. Ciało ustawodawcze przypieczętowuje tylko na ogół decyzje rządzących” [Roskin i in.: 105].

   Najczęściej współcześnie spotykaną formą autorytaryzmu są dyktatury wojskowe. Dyktaturą wojskową nazywamy taki system, w którym władza jest zdobywana w drodze wojskowego zamachu stanu i sprawują ją wojskowi łączący funkcje dowódcze z głównymi funkcjami w aparacie państwowym, opierając się na armii i z wykorzystaniem wojskowych metod działania. Oznacza to w praktyce:

  1) obsadzanie kierowniczych stanowisk w państwie przez profesjonalnych wojskowych, pełniących jednocześnie z funkcjami państwowymi funkcje dowódcze w armii;

  2) traktowanie armii (ściślej – korpusu oficerskiego) jako głównego oparcia politycznego rządów, przy pomniejszaniu roli partii politycznych lub nawet ich likwidacji;

   3) wciąganie wojska do sprawowania władzy w większej mierze, niż wynika to z jego naturalnych funkcji, zarówno związanych ze stosowaniem przemocy – wojsko w mniejszym lub większym stopniu przejmuje część funkcji policji i organów wymiaru sprawiedliwości, jak i do pełnienia funkcji o charakterze ewidentnie cywilnym – takich jak np. walka z analfabetyzmem, dystrybucja żywności, wykonywanie funkcji kontrolnych nad administracją cywilną lub zarządzanie przedsiębiorstwami państwowymi.

  Przejmowanie władzy w drodze przewrotu wojskowego i sprawowanie jej w formie dyktatury wojskowej nie jest zjawiskiem nowym – znane było w każdej epoce i cywilizacji.

  Z przeszłości wiadomo, że najczęściej zdarzało się w schyłkowych okresach systemów społecznych. Był to np. nagminnie stosowany sposób zastępowania jednych cezarów przez innych w schyłkowym okresie starożytnego Rzymu. W Chinach, zdegradowanych przez wewnętrzny rozkład i podboje kolonialne na przełomie XIX i XX wieku przyjmowało najpierw postać wyłamywania się spod władzy centralnej dowódców garnizonów olbrzymich prowincji; następnie zaś  – w latach  1927 – 1949 – zapanowania nad większością terytorium tego najludniejszego państwa  przez dyktatorski reżim wojskowy gen. Czang Kaj-szeka.

  Także w czasach najnowszych wojskowe zamachy i dyktatury zdarzały się zazwyczaj w sytuacjach kryzysowych. Posługiwano się nimi zarówno dla zablokowania postępowych zmian – jak to miało miejsce w Hiszpanii w latach 30. czy Chile w 70. XX w., jak i dla ich wsparcia – czego przykładem rola armii w „rewolucji goździków” w Portugalii.

  Współcześnie ta forma autorytaryzmu występuje najczęściej w krajach konstytuujących dopiero swoją państwowość. W państwach słabo rozwiniętych siły zbrojne są niekiedy jedyną, a z reguły najlepiej zorganizowaną siłą polityczną.

   Niewiele jest w świecie państw, które nie doświadczyły w najnowszej historii tego typu systemu politycznego. Był ono formą dominującą przez dziesięciolecia w Ameryce Łacińskiej. W Europie przed i po drugiej wojnie światowej zaznały go Polska, Portugalia, Hiszpania, Grecja, Turcja, Węgry. Po zyskaniu niepodległości przez kraje pokolonialne Afryki większość była, a znaczna część nadal jest rządzona przez wojskowych – exemplum Algieria, Egipt, Libia, Sudan, Somalia, Czad, Etiopia, Erytrea, Uganda, Mauretania, Nigeria, Niger, obydwa Konga, Kenia, Zanzibar, Tanzania, Madagaskar, Liberia, Sierra Leone, Ghana, Gwinea, Rwanda, Burundi,  Górna Wolta i in. Taki też jest rodowód, a częstokroć i trwały charakter systemów politycznych znacznej części państw Azji: Syrii, Iraku, Jemenu, Pakistanu,  Indonezji, Tajlandii, Birmy. Chociaż ostatnio liczebność wojskowych zamachów stanu i dyktatur zmniejsza się na korzyść demokratycznych i qusi–demokratycznych systemów (częstokroć stanowiących legitymizację rządów byłych wojskowych) – ten autorytarny typ zdobywania i sprawowania władzy jest wciąż obecny realnie i potencjalnie w światowej polityce.

   Dyktatura wojskowa w stadium początkowym wiąże się zazwyczaj z likwidacją lub minimalizacją roli cywilnych organów przedstawicielskich. Jeżeli rządy wojskowe trwają dłużej, zmierzają one do legitymizacji przez oblekanie swych rządów w legalne kształty właściwe dla jednej z form państwowości, najczęściej prezydenckiej, oraz wybór parlamentu i ustawowe zaakceptowanie władzy powstałej w drodze zamachu.

   Objęcie rządów przez wojskowych stawia przed nimi szereg problemów. Jednym z nich, o charakterze niejako formalnym, jest zorganizowanie systemu zarządzania aparatem państwowym. Po zdobyciu władzy administracja wojskowa z zasady zawiesza działalność partii politycznych, organizacji społecznych i innych. Rozwiązane bywają zazwyczaj podstawowe instytucje demokracji – parlament, rząd, sądy itp. – i w większości wypadków zawiesza się na czas nieograniczony ustawę zasadniczą, tj. konstytucję. Całą władzę administracyjną kontroluje wojsko.

   Wojskowi obejmujący władzę starają się na ogół umacniać sojusz z biurokracją. Przedstawiciele sił zbrojnych, przejmując władzę w swoje ręce, żądają od administracji dowodów jej lojalności i przydatności dla polityki korpusu oficerskiego. Równocześnie przeprowadzają czystkę w organach administracji, pozbywając się przede wszystkim osób, które ulegały wpływom poprzedniego systemu, oraz ludzi niewygodnych politycznie dla nowych władz.

   W przeważającej liczbie krajów, w których dokonano przewrotów, powstawała silna scentralizowana władza, której podstawą było ścisłe współdziałanie armii z aparatem biurokratycznym. Wojskowy system polityczny charakteryzuje się odgórnym, scentralizowanym sposobem administrowania krajem. W państwach pokolonialnych dostrzec w tym można swego rodzaju naśladownictwo opartych na sile armii metod administrowania posiadłościami zamorskimi przez metropolię.

   Wielość biurokratycznych obowiązków nie pozwala w pełni zastąpić cywilnej administracji przez podobną do niej administrację wojskową. Decyzje władz wojskowych zalecają zazwyczaj wszechstronne wykorzystanie kwalifikowanych sił urzędników cywilnych. Reorganizacja administracji cywilnej doprowadza do tego, że po wielu zabiegach jej struktura ulega zmianie, ale nie przestaje być strukturą cywilną. W tej dziedzinie sprawowania władzy nie zachodzą zatem istotne zmiany. Cywilna służba administracyjna stała się w nowo powstałych państwach jedną z instytucji, której zadaniem jest integrowanie poszczególnych części kraju różniących się pod względem językowym, ekonomicznym, etnicznym.

   Wojskowi mogą jedynie wprowadzać kadrę oficerską do aparatu administracyjnego, co jednak równa się utworzeniu nowego, dodatkowego ogniwa w mechanizmie sterowania życiem państwowym. W konsekwencji komplikuje to i hamuje podejmowanie decyzji, a zwłaszcza szybkie i skuteczne ich realizowanie. Wyniki takiego stanu rzeczy są przeciwne do oczekiwanych; w kraju zaczyna panować chaos, organy administracji stają się mało operatywne. Wojskowi, w miarę sprawowania władzy, wracają do tych samych form, które w okresie przed przewrotem uznali za niewłaściwe. Nieuchronnym efektem staje się też korumpowanie wojskowych, a zatem kompromitacja i rozkład morale armii. To skłania dowódców armii do ograniczania jej roli w administrowaniu państwem. Praktycznie oficerowie zajmują w końcu tylko najważniejsze stanowiska w poszczególnych prowincjach, strefach, okręgach lub rejonach, natomiast cały potężny aparat administracyjny składa się z pracowników cywilnych.

   Poczynania rządzących ekip wojskowych – zwłaszcza dyktatur bonapartystyczno-biurokratycznych – zmierzają do depolityzacji całego społeczeństwa. Po uchwyceniu władzy przeprowadza się „czystkę” wymierzoną przeciw partiom oraz organizacjom społecznym i zawodowym. Wyeliminowanie przeciwników politycznych pozwala reżimowi umocnić swoją władzę.

   W rządzonym przez wojsko społeczeństwie dokonuje się częściowej mobilizacji mas za pomocą upowszechnienia oficjalnej ideologii. Odbywa się to zazwyczaj w atmosferze braku jedności poglądów ekipy rządzącej. Nie jest to jakiś pełny, intelektualnie wypracowany system ideologiczny, nie są to też poglądy akceptowane przez społeczeństwo; trudno się doszukać jakiejś zdefiniowanej ideologii narodowej. Hasła głoszone przez ideologów rządowych sprowadzają się do głoszenia idei „bezpieczeństwa narodowego”, pobudzania nastrojów nacjonalistycznych, „odrodzenia narodowego”, „zaprowadzenia porządku” „sprawiedliwości”, „sanacji” itp. Zabiegi te rzadko jednak dają pożądane skutki. Reżim wojskowy jako dzieło przewrotu pozbawiony jest znamion legalności, musi więc stworzyć polityczną organizację awangardową i uzyskać poparcie mas. Warunkiem sine qua non utrzymania władzy i kierowania rozwojem kraju jest posiadanie własnego konstruktywnego programu, ideologii mobilizującej masy oraz stworzenie bazy społecznej. Inaczej rząd „znajdzie się w próżni” i w konsekwencji będzie musiał zejść ze sceny politycznej, stąd szczególnie istotnym zadaniem jest zyskanie politycznego zaplecza w społeczeństwie dla rządów wojskowych.

   Dyktatura wojskowa nie przewiduje w zasadzie miejsca dla działalności politycznej typu wielopartyjnego, tym bardziej że system partyjny kojarzony jest z organami przedstawicielskimi, a takie przecież nie istnieją lub nie odgrywają większej roli w warunkach dyktatury wojskowej. Najbardziej typowy dla reżimów wojskowych jest system jednopartyjny, w którym występuje jedna rządząca partia.

   Każdej dyktaturze towarzyszy  ucisk. W dyktaturze wojskowej ucisk jeszcze bardziej narasta, co wynika z samej istoty organizacji sił zbrojnych. Przejawia się to w zakazie opozycji i rozprawianiu się z każdą próbą oporu ze strony społeczeństwa. W razie silniejszej opozycji wewnętrznej następują akty gwałtu i terroru. Wprowadza się również militaryzację życia społecznego. Usprawiedliwianiu represji służy podsycanie konfliktów na tle etnicznym czy religijnym. Stąd zasadność zarzutów o ich prowokowanie i podsycanie po to, by uzasadnić konieczność „zaprowadzania porządku” represyjnymi środkami.

   Aczkolwiek wszystkie dyktatury wojskowe rodzą się z przemocy i na przemocy się głównie opierają, ocena ich zasadności i skutków bywa niekiedy w świetle realiów niejednoznaczna.

   Negatywnie należy ocenić bezspornie takie zamachy i reżimy, w których rządy wojskowe przekształciły się w utrwalające się autorytarne dyktatury, blokujące przeobrażenia demokratyczno–rynkowe, rujnujące kraj przez kształtowanie skorumpowanych, częstokroć złodziejskich wręcz układów. Taki charakter mają trwające od 1962 roku rządy junty wojskowej w Birmie – blokujące możliwość przejęcia władzy przez zwycięskich w demokratycznych wyborach cywilów.

   Na pozytywną ocenę zasługują te wojskowe zamachy i dyktatury, które ograniczyły się do obalenia blokujących progresywne reformy autokratycznych reżimów i doprowadziły do ukonstytuowania efektywnych cywilnych rządów – jak to się stało w Portugalii, w której po „rewolucji czerwonych goździków” w 1974 r. wojskowi rozwiązali w 1982 r. Radę Rewolucyjną i przekazali całą władzę cywilom. Tożsamo w przypadku zaangażowania się wojska w obalenie dyktatury Ceausescu w Rumunii i otwarcia drogi do demokratycznej transformacji.

   Wnikliwsza analiza wymaga zdefiniowania obiektywnego charakteru każdego konkretnego przypadku wojskowego zamachu i dyktatury, uwzględnienia wielorakich aspektów.

   Po pierwsze i najważniejsze – celów wojskowego zamachu stanu, które bywają dwojakiej natury: obalenie demokratycznego systemu i zastąpienie go monokratyczną dyktaturą wojskową czy przezwyciężenie kryzysu władz państwowych, wynikającego z ich nieudolności, skłócenia bądź skorumpowania.

   Po drugie – środków zastosowanych przez wojsko, które można sklasyfikować wedle tego, czy dokonujące zamachu siły maksymalizują środki zbrojnej przemocy czy je minimalizują, poprzestając na wymuszeniu na przeciwnikach podporządkowania demonstracją możliwości ich zastosowania.

   Po trzecie – efektów wojskowego zamachu stanu, które bywają bardziej zróżnicowane: wyzwolenie państwa spod zależności od zagranicznych ośrodków politycznych i kapitałowych; przezwyciężenie kryzysu władzy w państwie i stworzenie warunków odrodzenia bądź wykształcenia demokratyczno–rynkowego systemu; utrwalenie dyktatury wojskowych, potęgujące zacofanie i rządy autokratyczne; anarchizacja państwa przez utrwalenie stanu wojny domowej i panowania nad jego częściami przez zwalczające się formacje.

   Dopiero łączne uwzględnienie tych kryteriów pozwala na obiektywniejsze ocenienie, czy zamach i rządy wojskowych w analizowanym przypadku mają charakter zła koniecznego, zminimalizowanego i w efekcie pożytecznego dla bytu i rozwoju społeczności danego państwa, czy zła absolutnego. Bywa bowiem, że autokratyczny typ rządów okazuje się jedynym realnym sposobem przezwyciężenia drastycznego skonfliktowania społeczeństw. Najświeższym tego przykładem Irak, w którym w piątym roku po obaleniu krwawego despoty Saddama Husajna ginie codziennie więcej ofiar walk wewnętrznych między sunnitami, szyitami i Kurdami niż za jego rządów, co sprawia, że w badaniach opinii Irakijczyków zaczynają przeważać opowiadający się za autokratycznym typem rządów.

  • Najdrastyczniejszą formą monokracji są systemy totalitarne, których najwyrazistszymi przejawami były Niemcy hitlerowskie i stalinowski Związek Radziecki, współcześnie zaś swoisty skansen takiego reżimu w Korei Północnej.

    W państwach totalitarnych panuje system, w którym:

   >> niepodzielna i nieograniczona przez prawo władza,

  >>  zmonopolizowana w ręku dyktatora i związanej z nim oligarchii partyjno–państwowej,

   >> kontroluje arbitralnie wszystkie sfery życia społecznego – polityczną, ekonomiczną i ideologiczną,

  >> oraz całokształt bytu ludzkiego, nie pozostawiając autonomii nie tylko dla społecznych jego przejawów, ale i pozbawiając wszystkich i każdego prawa do prywatności,

  >> za pomocą wszelkich dostępnych form podporządkowania – ideologicznej perswazji i presji, manipulacji, terroru i ludobójstwa oraz ekonomicznego uzależnienia wszystkich obywateli.

   Najistotniejszą właściwością systemów totalitarnych – warunkiem sine qua non ich funkcjonowania -  jest monopartyjność. Totalitarne systemy wykluczają swobodę zakładania innych partii i alternacji władzy w drodze pluralistycznej rywalizacji w wyborach. Sprawująca absolutną władzę monopartia kontroluje całokształt życia politycznego, ekonomicznego i ideologicznego.

   Następną cechą wszelkich wersji totalitarnych systemów jest ideologiczna legitymizacja władzy i mobilizacja społeczeństwa. “Ideologia totalitarna to oficjalna dok­tryna odnosząca się do wszystkich aspektów życia człowieka. Składa się na nią teoria historii, ekonomii oraz przyszłego rozwoju politycznego i spo­łecznego, a także filozofia, zgodnie z którą podejmowane są decyzje. Ideolo­gia taka przedstawia świat w kolorze czarnym i białym, z bardzo niewieloma odcieniami szarości. Ocenia się więc, czy obywatel popiera państwo, czy jest przeciw niemu. Ideologia ukazuje też przeważnie wizję idealnego społeczeństwa, które ludzkość stworzy w odległej przyszłości“ [Roskin i in.: 100]. W stalinowskim Związku Radzieckim, podobnie jak Chinach Mao Zedonga i innych komunistycznych systemach totalitarnych, wywiedziona z humanitarnych ideałów marksizmu ideologia została przekształcona w wewnętrznie sprzeczną  quasi-religię, w której posługiwano się wizją świetlanej komunistycznej przyszłości dla usprawiedliwiania nie tylko aktualnej mizerii, ale i zbrodniczości – konieczności „oczyszczenia z wrogów” przeszkadzających w stworzeniu idealnego społeczeństwa bezklasowego.

   Hitleryzm był pod tym względem mniej hipokryzyjny. Nie ukrywał za żadnymi frazesami antyhumanitarnego charakteru swych celów i środków. „Temu, że ich światopogląd był nacjonalistyczny, volkistowski i antysemicki, zawdzięczali naziści swoich najbardziej entuzjastycznych, najbardziej oddanych zwolenników” [Chirot: 101]. Hitleryzm wyróżniał się od innych partii i ruchów skrajnym, otwartym, niekamuflowanym niczym rasizmem: ideą walki „rasy panów” z „rasami niewolników” aż do ich  eksterminacji. W pierwszej kolejności Żydów i Cyganów; następnymi „w kolejce” do zagłady elit przywódczych i przekształcenia w niewolniczą siłę roboczą byli Słowianie.

   Warunkiem skuteczności totalizmu ideologicznego jest monopol na środki komunikowania. Podstawowa funkcja środków masowego przekazu w państwach totalitarnych sprowadza się do indoktrynacji społeczeństwa oficjalną ideologią. System oświaty i sektor rozrywki są podporządkowane całkowicie państwu. Traktuje się jako przestępstwo jakiekolwiek próby upowszechniania innych informacji i poglądów niż aprobowane przez totalitarne władze.

   Kontrola nad gospodarką jest kolejną właściwością systemów totalitarnych. W odróżnieniu od innych reżimów autokratycznych, w których rządzący poprzestają na ściąganiu części dochodów [per fas – za pośrednictwem podatków, a bywa i że per nefas – za pomocą korupcji, wymuszania i grabieży], państwa totalitarne sprawują ścis­łą, scentralizowaną kontrolę nad gospodarką.

   W Niemczech hitlerowskich miała ona formę skojarzenia prywatnej własności z podporządkowaniem gospodarki państwowym planom a przedsiębiorstw uprawnionym do nadzoru Treuhanderom. Podporządkowanie państwu hitlerowskiemu gospodarki Niemiec, a następnie podbijanych obszarów, umożliwiało stworzenie potężnej machiny militarnej, skutecznej w początkowej fazie ekspansji.

   W komunistycznych reżimach totalitarnych wiązała się z upaństwowieniem wszelkiej przedsiębiorczości – włącznie z formalnie uspółdzielczoną.

   Miało to „dwojaki cel. Po pierwsze, umacnia potęgę państwa, wszystkie bogactwa naturalne prze­znacza się bowiem na potrzeby przemysłu ciężkiego, produkcję broni albo inne cele nieodzowne dla państwa. Po drugie, scentralizowana gospodarka stanowi instrument zarządzania politycznego. Państwo może na przykład przesiedlać ludzi tam, gdzie w danej chwili są potrzebni, i wprowadzać programy bodźców, by zwiększyć produktywność. Potrzeby konsumenta czy braki w zaopatrzeniu w ogóle się nie liczą. Widać to, gdy porównamy rozwój technologiczny dwóch rozmaicie zarządzanych systemów gospo­darczych: Związek Radziecki pierwszy wysłał ludzi w kosmos, ale Stany Zjednoczone zawsze wytwarzały dobra konsumpcyjne wysokiej jakości” [Roskin i in.: 1003].

   Ważkim wyróżnikiem każdej z wersji totalitarnych systemów jest wodzostwo  – skoncentrowanie władzy absolutnej w ręku jednego lidera i kreowanie kultu wodza jako najistotniejszego akcentu ideologii i propagandy. Jan Baszkiewicz twierdzi, iż była to „unowocześniona wersja starej władzy ma­gicznej (teraz zwanej przez uczonych charyzmatyczną): swą własną mocą władca wywołuje oczekiwane przez lud rezultaty. Ta znana w starożyt­ności i średniowieczu formuła odżyła nieoczekiwanie w totalitarnych dyk­taturach XX wieku. Wódz narodu (Stalina przedstawiano nawet chętnie jako „Wodza ludzkości) jest reprezentantem sił wyższych (żelaznych praw Historii, Losu narodowego, Opatrzności itd.).“ Prezentowany jest jako posiadający nadludzkie właściwości – jest  wszechmocny, nieomylny, zatem zdolny do nadzwyczajnych czynów – przezwyciężania kryzysu i budowy potęgi ekonomicznej i militarnej państwa, odwracania biegu rzek, przeobrażania oblicza narodu, pokierowania biegiem historii  w sposób ucieleśniający stworzenie raju na ziemi – tysiącletniej Rzeszy Niemieckiej, zbudowania komunizmu. „W zamian jednak wymaga się bezwzględnego posłuszeństwa Wodzowi, nie skrępowanego żadną formalną legalnością” [Baszkiewicz: 349-350]. Pod tym względem nie ma większych różnic między kultem Hitlera a kultem Stalina, Mao Zedonga, Kim Dzong-Ila, Ceauşescu czy Saddama Husajna. Wszędzie umieszczenie przywódcy w centrum życia kultu­ralnego nadaje jego wizerunkowi dodatkową siłę i blask, co wzmaga aurę czci wokół niego.

   Za szczególną właściwość systemów totalitarnych uchodzi  podporządkowywanie własnego i podbitych społeczeństw za pomocą permanentnego zorganizowanego terroru.  Zinstytucjonalizowany aparat represji i terroru był nieodmiennie najistotniejszym obok monopartii instrumentem panowania tego typu reżimów. Zarówno w kapitalistycznym – hitlerowskim wydaniu, jak i w komunistycznej wersji stalinizmu, maoizmu czy polpotyzmu. “Aparat tajnej policji, stosujący metody na­cisku fizycznego i psychicznego, jest podstawową podporą totalitarnych reżimów. Wymusza powszechne posłuszeństwo wobec ideologii partii. Gestapo w nazistowskich Niemczech, NKWD w Związku Radzieckim za Sta­lina i OVRA za Mussoliniego nie podlegały żadnym ograniczeniom ze strony wymiaru sprawiedliwości. W krajach tych albo nie było żadnych gwarancji konstytucyjnych, albo je ignorowano, co umożliwiało potajemne aresztowania, przetrzymywanie ludzi w więzieniu bez postawienia za­rzutów oraz tortury. System tajnej policji bywał wymierzony nie tylko przeciwko określonym jednostkom, ale i całym grupom społecznym. Zależ­nie od kraju «wrogami ludu» bywali Żydzi, posiadacze ziemscy, kapitaliści, socjaliści lub duchowieństwo. Strach przed «pukaniem do drzwi» ma osiąg­nąć dwojaki cel: terroryzuje znaczne odłamy społeczeństwa i uświadamia, że opór jest beznadziejny, a co bardziej naiwnych obywateli utwierdza w przekonaniu, że spisek przeciw bezpieczeństwu państwa naprawdę ist­nieje. Masowa eksterminacja całych grup ludności za rządów Hitlera i Stalina ukazuje ogromną potęgę państwa i bezradność jednostki” [Roskin i in.: 101-102].

   Nasilenie, skala i formy totalitarnego terroru  uzasadniają określanie go mianem ludobójstwa: ideologicznie motywowanej zagłady całych społeczności, uznanych za wrogie i nie zasługujące na istnienie ze względów rasowych, klasowych, etnicznych czy religijnych. Jest to bezspornie najdrastyczniejsza cecha totalitaryzmu.

   Nie jest jednak – niestety unikatowym wyróżnikiem i właściwością tylko tej formy zbrodniczych rządów. Dość przywołać świeże przykłady rzezi etnicznych w Bośni, Kosowie, Ruandzie i Burundi, Nigerii czy w Kongu [d. Zair], Namibii, Sudanie. A i przeszłe dzieje ludzkości obfitują w  dowody podobnie ludobójczej zbrodniczości w różnych epokach i regionach świata. Michael P. Ghiglieri w fundamentalnej monografii „Ciemna strona człowieka”, dokumentuje przejawy ludobójstwa poczynając od czasów prehistorycznych, przez udokumentowane w Biblii wojnami , które „w ilości ofiar mogą rywalizować z wojnami dwudziestego wieku. Dla starożytnych Hebrajczyków ludobójcza wojna była najważniejszym narzędziem w ręku Boga”. Eksterminację ludności tubylczej przez brytyjskich i hiszpańskich kolonizatorów oraz Indian w Stanach Zjednoczonych AP motywowano upowszechnianiem cywilizacji [Ghiglieri: 255-257]. Ryszard Kapuściński zwraca z mocą uwagę, iż „rasizm, nienawiść do innych, pogarda i chęć ich wytępienia mają swoje korzenie w Afryce. Tam zostało [przez europejskich kolonizatorów – MG] już wszystko wymyślone i wypraktykowane na stulecia wcześniej, nim systemy totalitarne przeszczepiły owe ponure i haniebne doświadczenia do Europy XX wieku” [Kapuściński: 338]. Dodajmy – nie tylko w Afryce. Na podobnych „holokaustach” wyniszczających uprzednich mieszkańców kontynentów wyrosły szczycące się współcześnie demokratyzmem i humanitaryzmem cywilizacje amerykańska i australijska.

   Hitlerowskie i stalinowskie ludobójstwo nie było zatem pierwszą tego typu zbrodnią w dziejach ludzkości. Było to w istocie „przeniesienie metod kolonialnych do Europy” [Drewnowski: 148]. I nie było pierwszym w najnowszych dziejach przypadkiem próby wymordowania całego narodu. Novum w tego typu procederze był fakt, iż po raz pierwszy w dziejach nowożytnych obiektem ludobójstwa stali się cywilizowani biali, a nie tylko uznawani za dzikusów Indianie, Murzyni czy Azjaci. A także „przemysłowa” organizacja hitlerowskiego ludobójstwa i eksploatacji niewolników, z wykorzystaniem nowoczesnych technik, potęgujących tempo i skalę tej zbrodni. W porównaniu z tym eksterminacja Indian w obu Amerykach czy niewolnicza eksploatacja Murzynów, a i zbrodnie dokonywane przez stalinizm, maoizm czy polpotyzm – jawią się jako partackie manufaktury. Różnice są jednak rzeczą wtórną, bowiem istota była wszędzie taka sama: gdziekolwiek byli i są zniewalani i mordowani ludzie, niezależnie od koloru skóry i stopnia ucywilizowania – popełniana jest zbrodnia ludobójstwa.

   Przypominanie i wypominanie, iż winne ludobójstwa są nie tylko systemy totalitarne, jest niezbędne nie gwoli złagodzenia ich osądu, lecz ostrzeżenia przed recydywą tożsamej zbrodniczości, różniącej się tylko odmienną motywacją ideologiczną. A zatem i przed odwieczną skłonnością do potępiania takich czynów, gdy są popełniane przez przynależnych do przeciwstawnej opcji politycznej, ideologicznej czy religijnej, przemilczania zaś bądź nawet rozgrzeszania, gdy są popełniane przez akceptowaną lub pokrewną.

   Totalitarny typ systemu jest współcześnie skompromitowany na tyle dokumentnie, że wręcz nieprawdopodobnym się wydaje, aby budził fascynację mas i był brany pod uwagę przez teoretyków i polityków jako ewentualny wzorzec rozwiązania konfliktów społecznych. Jednak chociaż jego główne bastiony – hitleryzm i stalinizm – upadły i współcześne przejawy mają charakter szczątkowy, zasługuje na poznawanie nie tylko jako zjawisko o historycznym charakterze. Wiele wybitnych umysłów ostrzega, że w przypadku drastycznego kryzysu demokracji rynkowych – czego nie sposób wykluczyć – może dojść do totalitarnego wynaturzenia w podobnie szerokim, a może nawet szerszym zakresie, jak w czasach poprzedniej epoki rozrostu totalitarnych systemów. I może się to okazać groźniejsze dla ludzkości w przypadku sprzężenia totalitarnej władzy z wyższą niż uprzednio techniką służącą zniewalaniu i zabijaniu.

                                     *                        *                         *

   Zaprezentowany katalog głównych typów i wariantów systemów politycznych trzeba uzupełnić zastrzeżeniem, iż w praktyce rzadko występują w postaci jednorodnej i czystej. Zazwyczaj są „okraszane” zapożyczeniami z innych systemów. Współcześnie głównie z demokratycznych – najczęściej ze względu na modę na ten typ, ale niekiedy z praktycznych potrzeb modernizacji i usprawniania tradycyjnych systemów monokratycznych. Stąd skojarzenie w państwach  elementów demokracji z teokratyzmem – np. w Izraelu i Iranie, z paternalizmem – np. w Japonii, Korei Płd., Singapurze, czy nawet z dyktaturą wojskową – np. w Pakistanie]. Nie braknie również w demokracjach skłonności do zapożyczeń wzorców z monokracji – np. tendencji teokratycznych i autorytarnych w polskim, niedostatecznie wciąż skonsolidowanym , demokratycznym systemie.

   Upodobnianiu systemów politycznych przez wzajemne przenikanie właściwości innych wzorców – czyli konwergencji – sprzyjają procesy globalizacji. Tego rodzaju tendencje są zazwyczaj korzystne, służą bowiem wzbogacaniu o sprawdzone gdzie indziej walory oraz wytracaniu jaskrawych odmienności, a zatem i związanej z tym często wrogości. W tym nadzieja na wzajemne spontaniczne adaptowanie tego co funkcjonalne z wypracowanych przez różne cywilizacje wzorców organizacji życia społecznego, i kreowanie w ten naturalny sposób przesłanek multilateralnego ładu światowego. Okazywać się to może bardziej pomocne w zwiększaniu szans przeżycia i osiągania satysfakcji z życia całych i wszystkich społeczeństw, niż próby narzucania  całej ludzkości wzorowanego na zachodnich demokracjach unilateralnego systemu. Trzeba zatem poznawać sine ira et studio właściwości innych systemów, bo z ignorancji bierze się często arogancja rodząca i potęgująca międzynarodowe konflikty, zaś wiedza o przyczynach i naturze odmienności może być pomocna w pokojowym współistnieniu z inaczej zorganizowanymi społecznościami na tej samej, coraz bardziej współzależnej planecie.

Bibliografia:

  • Antoszewski A.: System polityczny [w:] A. Antoszewski, R. Herbut red.]: Leksykon politologii, Wrocław 1996
  • H. Arendt:. Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła, Warszawa 1998
  • J. Bandrowski: Przez jasne wrota, Lwów – Poznań 1923
  • J. Baszkiewicz: Władza, Wrocław – Warszawa – Kraków 1999
  • F. Capra: Punkt zwrotny, Warszawa 1987
  • D. Chirot: Tyrani XX wieku, Warszawa 1997
  • J. Czapiński: Kapitał społeczny, [w:] J. Czapiński, T. Panek [red.]: Diagnoza społeczna 2007. Warunki i jakość życia Polaków, Warszawa 2007
  • R. A. Dahl: O demokracji, Kraków 2000
  • T. Drewnowski: Ucieczka z kamiennego świata, Warszawa 1972
  • F. Fukuyama: Zaufanie. Kapitał społeczny drogą do dobrobytu, Warszawa 1997
  • O.J. y Gasset: Bunt mas, Warszawa 1985
  • K. Gawlikowski: Problem praw człowieka z perspektywy azjatyckiej, [w:] „Azja–Pacyfik”, t. I (1998), Toruń 1998
  • M.P. Ghiglieri: Ciemna strona człowieka, Warszawa 2001
  • S. P. Huntington: Trzecia fala demokratyzacji, Warszawa 1995
  • R. Kapuściński: Heban, Warszawa 2001
  • M. Król: Słownik demokracji, Warszawa 1991
  • J. Kuciński: Z zagadnień współczesnej demokracji politycznej, Warszawa 2005
  • W. Markiewicz: Kultura polityczna jako przedmiot badań naukowych, „Kultura i Społeczeństwo” nr 4, 1976
  • F.W. Mleczko: Drapieżna demokracja. Rodzina, biurokraci i gangsterzy, Warszawa 2002
  • Politologia a knol by Mariusz Gulczyński
  • Przeworski, M. Alvarez, J.A. Cheibub, F. Limongi: Co decyduje o trwałości demokracji?, „Civitas. Studia z filozofii polityki” nr 2 1998
  • M.G. Roskin, R.L. Cord, J.A. Medeiros, W.S. Jones: Wprowadzenie do nauk politycznych,  Poznań 2001
  • H. Ruthven: Islam, Warszawa 1998
  • R. Simon: Filozofia rządu demokratycznego, Kraków 1993
  • H. Suchocka: Zasada podziału i zrównoważenia władz [w:] W. Sokolewicz (red): Zasady podstawowe polskiej Konstytucji, Warszawa 1998
  • L. Szczegóła: Państwo a system polityczny, [w:] A. Pawłowski (red.), Państwo a spoleczeństwo, t. II, Zielona Góra 1995
  • The Economist Intelligence Unit’s Index of Democracy 2008
  • M. Wyrzykowski: Zasada demokratycznego państwa prawnego, [w:] W. Sokolewicz: Zasady podstawowe polskiej Konstytucji, Warszawa 1998
  • F. Youlan: Krótka historia filozofii chińskiej, Warszawa 2001

 

Szerzej zob.: Mariusz Gulczyński: Panorama systemów politycznych świata, Warszawa 2004  ISBN 83-7059-643-6; tegoż: POLITOLOGIA Podręcznik akademicki, Warszawa 2010 ISBN 978-83-60197-90-5; D. Waniek, M. Gulczyński [red.]: System polityczny Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 2009 ISBN 978-83-60197-81-3

 

About these ads
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.